Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 23 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 12 część 1.


Dziś mija ostatni dzień żałoby i tym samym zawieszenie broni pomiędzy troją, a Grecją.  Oto dzień w którym wszystko się rozstrzygnie, nieświadomie zaciskam pięści wpatrując w horyzont. Powinniśmy uciekać, wtedy wszyscy byliby bezpieczni, a tak to… zagryzam wargę nie odrywając wzroku od wschodu słońca. Zimny podmuch powietrza targa moje włosy jak flagę sprawiając, że zbieram w sobie odwagę. Ze zrezygnowaniem patrzę na wtopione w moją skórę srebro, wściekła ściskam pięć i uderzam nią w pobliską ścianę. Moja ręka wbija się w kamień, pozostawiając po sobie sporą dziurę i tumany pyłu. Patrzę w swoje dzieło z pustym wyrazem twarzy, podnoszę rękę i widzę nietknięte, stopione bransolety i dłoń na której jest maleńkie zadrapanie. Z rany wypływa pojedyncza, gęsta kropla błękitnej substancji. Wpatruję się w nią chwilę, a następnie zlizuję ją. Rana momentalnie się zasklepia, a w ustach  mam znajomy smak czystej energii. Uśmiecham się do siebie i wychodzę przygotować się do ostatecznej bitwy. Szybkim krokiem skierowałam się do schronu. Na miejscu siedziały już pozostałe kapłanki zawzięcie dyskutując, wszystkie słysząc moje przybycie, umilkły i spojrzały w moją stronę. Violetta patrzyła się na mnie jakby zaglądała mi w głąb umysłu, a Roza odwróciła wzrok. W ciszy podniosłam swój kołczan i łuk oraz dwa miecze. Wszystko sprawnie założyłam.
- Zwiadowcy już ruszyli? – pytam poprawiając kołczan na plecach.
- Tak, z samego świtu niedługo powinni się zjawić. – odpowiada CC.
- To dobrze. – odpowiadam zapinając ostatni pasek.
- Jak możesz być tak spokojna! Niedługo zacznie się bitwa i… - głos się jej załamał.  
- Nie martwcie się, nie pozwolę by ta przepowiednia się spełniła.  – mówię pewnym głosem, ale w środku naprawdę się boję. Martwię się, że nie uda mi się jej powstrzymać. Sprawdzam czy wszystko jest na swoim miejscu i gotowa wychodzę na powierzchnię.
Postanowiłam ostatni raz przejść się ulicami Troi… - momentalnie karcę się za tą myśl. To nie będzie ostatni raz, jeszcze nie raz zobaczę uśmiechnięte twarze trojan przechadzających się wśród budynków. Ujrzę stragany kupców z kolorowymi przyprawami i orientalnymi zwierzętami. Uczepiam się tej myśli z całej siły, dodając sobie odwagi. Tyle widząc puste ulice, pobarykadowane drzwi domostw, zaczynam wątpić. Czy jeszcze kiedyś zobaczę to wszystko? Usłyszę w tym mieście szczery, przyjemny dla ucha śmiech?  Czy w ogóle dożyję tej chwili? Wzdycham głośno i spoglądam jeszcze raz na pustą ulicę targową. Wyobrażam sobie biegające dzieci, tłumy oglądające wędrownego barda.  Błagającego o pomoc orła, szybującego nad miastem. Uśmiecham się do siebie nastologicznie. Sprawię, że te beztroskie dni powrócą. Szybkim krokiem idę do pałacu.
Przed pójściem do króla zachodzę do świątyni pałacowej. Samotnie siadam przy zbiorniku wody, bez konkretnego powodu wpatruję się w jej powierzchnię. Zamaczam rękę, poruszając taflę i zniekształcając swoje odbicie. Nagle usłyszałam zbliżające się w mają stronę kroki, podniosłam szybko głowę u zobaczyłam uradowaną Chrisos.
- Grecy odpłynęli! – wykrzyczała rzucając mi się w ramiona.
- Cze… czekaj, że co? – pytam lekko skołowana.
- Greckie wojska odpłynęły! – mówi uradowana. Odsuwam ją od siebie i patrzę w jej oczy.
- Jak to odpłynęły? – pytam się nadal niczego nie rozumiejąc.
- Wycofali się! Wygraliśmy! Koniec wojny! – Nie wierzyłam własnym uszom wszystko się skończyło. Czyli przepowiednia Rozy była nie prawdziwa. Całe napięcie, jakie czułam przez cały czas uleciało jak za sprawą czarodziejskiej różdżki.  
- Jesteś tego pewna? Dokładnie sprawdzili teren?
- Tak przeczesali wszystkie plaże. Nie ma ich! – powiedziała wtulając się we mnie, uśmiechnęłam się i wyszeptałam ciche „żegnaj” do Achillesa, który pewnie jest już daleko stąd.
- Mówiłaś coś? – zapytała z troską blondynka.
- Nie. Chodźmy, cieszyć się ta radosną nowiną.

~*~

Trzy dni później…
Okrzyki radości,  śpiewy i tańce nie miały końca. Troja odżyła, ulice zapełniły się szczęśliwymi ludźmi. Śledziłam swoimi turkusowymi oczami śmiejące się rodziny, ale nie czułam tego co oni. Nie byłam w stanie się szczerze uśmiechnąć. Moje myśli szargały obawy i niepewność. Jak można świętować po śmierci swych rodaków? Siedziałam z kamiennym wyrazem twarzy widząc wtaczanego przez bramy miasta drewnianego konia. Dowód naszego zwycięstwa.
- Czy na pewno to dobry pomysł? – pytam się sama siebie. Zwracam wzrok na radosną Chrisos i na mojej twarzy pojawia się cień uśmiechu. Nie mogę się wiecznie martwić, czas iść do przodu. Minęły trzy dni od  odpłynięcia greków i nic się do tej pory nie stało, ale za każdym razem gdy chcę odpuścić przed oczami pojawia mi się szyderczy uśmiech mężczyzny, którego omijały nawet płomienie. On by tak prosto nie odpuścił, był na to za dumny i uparty. Westchnęłam potrząsając głową by odegnać meczące mnie myśli.
- Cóż zaprząta twoje myśli? – usłyszałam znajomy głos dochodzący zza moich pleców. Nie odwróciłam się, nie czułam takiej potrzeby.
- Przeszłość, a zatem i przyszłość, martwię się powodem odpłynięcia greków. – CC usiadła koło mnie i zmusiła mnie bym na nią spojrzała.
 – Mówiłam ci już, że na plaży znaleziono martwe ciała greków. Najprawdopodobniej zaczęła ich wybijać zaraza. To była kara boska! Apollo nie darował im napaści na jego miasto. – mówiła pewna siebie.
- To czemu ten cały Apollo nie uratował Hektora? Czemu pozwolił w ogóle zacząć tą wojnę?! Dla czego nie wygnał ich wcześniej?!
- Dość! – przerwał mi surowy, pewny siebie głos. W wejściu na balkon stała Violetta, jej fioletowe oczy przeszywały mnie na wskroś. – Nie wolno nam wątpić naszego pana.
- Jakiego pana?! To jednie nieśmiertelni z mocami, nic więcej! Głupcy na piedestale nie potrafiący ujrzeć tego co ważne! To…
- Przestań! – zganiła mnie fioletowo włosa.
- Nie będziesz mnie uciszać! Jeśli nie mają odwagi, to nie są nic warci, nie wierzę, że jednak coś mu się odwidziało i postanowił zesłać karę na greckie odziały. Te wszystkie świątynie, nie ma w nich za grosz ich esencji. Wierz mi, widziałam wystarczająco w dużo by to zauważyć.  – przerwałam na chwilę i zmieniłam to n głosu. – Violetto, naprawdę mam do ciebie szacunek, ale nie zapominaj kim jesteśmy.  – po tych słowach wyszłam.


Troja3_film_Troy1[1].jpg

___________________________

Oto część rozdziału, nie mam teraz za bardzo weny, ale postaram się wziąć w garść i skończyć ten jeden z ważniejszych rozdziałów. Na pingerze będę wrzucać go w częściach by się motywować do dalszego pisania.
  • awatar Seiti: Przeczytałam wcześniej, ale teraz dopiero dam komenta. Podoba mi się kreacja głównej bohaterki, jesteś niesamowita. :*
  • awatar Seiti: Kiedy będzie część druga?
  • awatar Nieposkromiona Dziewczyna: Lisa <3 Błagam daj mi kolejny rozdział. Bo umrę. A co do tego dzieła. To jestem pod wrażeniem.
Pokaż wszystkie (5) ›