Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 15 lipca 2014

Liczba wpisów: 2

livli5
 
Lisa Angels: Wracam z dwojoną siłą, rozdział się pisze(mam już połowę), a w między czasie chciałam podzielić się z moją pracą na konkurs z polskiego. Dostałam za nie wyróżnienie. Konkurs polegała na zaprojektowaniu okładki do dowolnej książki Zingera. Szczerze to jestem bardzo zadowolona z tej pracy :) Trzymajcie za mnie kciuki to może dzisiaj pojawi się nowy rozdział PA. A tak w ogóle to zastanawiam się czy nie zrobić reedycję Pamiętnika Apokalipsy i może Skarlet Rozy, z chęcią do niej wrócę, ale najpierw postawiłam sobie za punkt honoru ukończyć 1 sezon obu opowiadań i oczywiście skończyć Sieć Pandory, która wciąż na mnie czeka zagrzebana wśród stosu kartek z pomysłami. Zobaczę na co będę mieć wenę na początku... ale najpierw skończę 1część PA, bo został, jeden, max dwa rozdziały, więc potem będę się bawić z resztą :D

A teraz co tam u mnie. Dostałam się do wymarzonej szkoły i to bez problemu, wreszcie mam spokój od nauki, więc czuję się jak wolny duch, którego nic nie ogranicza. (Wspaniałe uczucie) Myślałam, że po gimnazjalnych będę mieć wolne, ale miałam taki nawał, jak nigdy w życiu do tego wyjazd na serwy i obóz łuczniczy, też zajęły trochę czasu, ale za to było wyśmienicie. Ogólnie cieszę się, że wreszcie skończyłam tą szkołę, bo już nie mogłam patrzeć na jej mury! Ile można 9 lat w jednym miejscu, to jest katorga! Egzaminy o dziwo poszły mi całkiem nieźle, co dało mi przepustkę do liceum, ale żałuję, że moja najlepsza przyjaciółka się nie dostała tam, gdzie ja :( i teraz już nie będziemy razem chodzić do klasy, więc zamierzam w wakacje spędzić z nią dużo czasu, by nadrobić przyszły rok szkolny.
 

livli5
 
Rozdział 14


Nad Troją zawisły ciemne chmury sprowadzając na miasto nieskończoną ciemność. Zapadła cisza, która jakby w oczekiwaniu drżała przed przeznaczeniem tego miejsca. Oczy wszystkich instynktownie zwróciły się w kierunku promienia błękitnego światła unoszącego się ku niebu. Światła, które zwiastowała koniec Troi.
Pogrążona w rozpaczy, zatraciłam się w tak dobrze mi znanym stanie. Niszczenie było moją drugą naturą i nie było możliwości bym kiedykolwiek była w stanie się zmienić. Mimo, że wszyscy na mnie liczyli zawiodłam. Straciłam ich wszystkich i to, przez swoją bezsilność… Nie… To nie moja wina… To nie ja wypuściłam strzałę, to nie ja wtargnęłam do troi niszcząc ją doszczętnie! … A jednak to moja wina, że nie udało mi się ich ochronić.
Wraz moimi uczuciami, szalała moja moc. Wokół mnie latały z wściekłością huraganu przeróżne przedmioty, moje oczy przybrały kolor błękitu, a ja sama unosiłam się w powietrzu. Z każdą minutą moje otoczenie zmieniało się w kłęby pyłu, powoli rozbierając pałac na części. Błyskawice, jak oszalałe biły w miasto doprowadzając je do ruiny, nagle poczułam przeszywający ból, cała magia wyparowała, a ja bezwładnie opadłam na ziemie, nim zemdlałam dostrzegłam niewyraźną postać kobiety.

Rozpacz- uczucie, które niszczy wszystko na czym ci zależy, jeden zły krok, a okazuje się, że najważniejsze dla ciebie rzeczy znikają jedna po drugiej. Pierwsze są zawsze małe drobiazgi o wielkiej wadze. Takie jak przyjaźń, kłótnia, niezgoda. Następnie wszystko nagle znika rodzina, najważniejsze miejsce, osoby za którymi poszło by się na koniec świata.  Powoduje to zdrada i bezsilność, głupota, ale tym razem ostatnim kataklizmem moich bliskich nie była ani wroga armia, która podłożyła płomienie, ani zdrada bliskiej mi osoby, ani nawet bezsilność by odeprzeć czekające na nas przeznaczenie. Bo nie dało się go odeprzeć, gdyż po przybyciu do tego miasta przypieczętowałam jego los. Przyczyną jego doszczętnego upadku byłam ja, Apokalipsa.
~*~

Cichy szept, a może głośny krzyk w oddali.  Nie wiedząc czemu wszystko straciło swój dawny blask. Kolory przybrały barwy popiołu. Nieliczne rośliny oplotły ruiny niezwyciężonej fortecy. Wiatr niósł nieme krzyki ofiar niedawnej wojny. Świat niczym rozczarowany jego przegraną zacierał piaskiem ślady jego istnienia, a wraz nim sprawcę jego przegranej, by nikt nie dowiedział się o zbrodni, która była sprawką bogów.
Leżałam twarzą w stronę nieba, lecz nadal pogrążona w otchłani swoich myśli. Stałam pośrodku pustki, bardziej przerażającej niż jakiekolwiek miejsce we wszechświecie. Natłok zgromadzonych tam negatywnych uczuć, doprowadzał mnie do szaleństwa. Starałam się wygonić niechciane myśli z umysłu, na próżno, nie ważne co robiłam czułam fizyczny ból wewnątrz mnie.
Wciąż na nowo  przeżywałam śmierć Hektora, widok płonącej troi, przed oczami miałam porozrywane ciała bliskich. Wciąż i wciąż dręczył mnie ten sam koszmar, niszcząc mnie od środka. Błagałam o śmierć, dołączenie do nicości i przestać czuć. Marzyłam by cofnąć się do czasów, gdzie te wszystkie emocje były mi obce; do czasów, gdy swobodnie dryfowałam po kosmosie. Mój udręczony umysł już dawno stracił rachubę ile czasu trwa ten koszmar. Nawet jeśli chciałam kogoś uratować to i tak wszystko kończyło się tak samo, tylko pogłębiając moją rozpacz. Najpierw Hektor, potem Chrisos, Priam, a na końcu Achilles, z czasem dochodziły kolejne postacie,  następnie zaczęły się zmieniać rodzaje ich śmierci. Każdy kolejny obraz był coraz gorszy, coraz bardziej rzeczywisty, a każda sekunda spędzona w tym śnie wyrywała kawałek mnie.
Co jakiś czas w mój sen wkradał się cichy szept, nawołujący coś. Ledwo dostrzegalny. Nierzeczywisty, ale jednak najbardziej realny z wszystkich dźwięków jakie dotąd słyszałam . Z czasem szept stał się donośniejszy i zamienił się w kilka niejasnych dla mnie słów, które niczym światło rozproszyły czyhające na mnie koszmary. Wzrok powoli odzyskał ostrość. Moim oczom ukazało się intensywnie błękitne niebo. Odruchowo uniosłam rękę, by chociaż spróbować go dotknąć. Moja ręka został pochwycona w locie zanim z wyczerpania zdążyła powrotem opaść. Przeniosłam udręczony wzrok na właściciela owej dłoni. Przede mną siedziała kobieta na jej twarzy widać było olbrzymią koncentrację. Jej cichy głos niósł się z wiatrem, odbierając mi resztki świadomości.

Obudził mnie huk i odgłosy kłótni.
- Jak śmiałaś sprowadzić pod nasz dach tego potwora! Czy nie powtarzałem ci tylekroć ile wychodzisz stąd, że masz nie chodzić do ruin? Myślisz, że bez powodu wszyscy unikają tamtego miejsca?
- Nic mi się przecież nie stało, a gdyby nie ja to ona by umarła! Miałam ją tak zostawić? - W odpowiedzi dziewczyna dostała przeciągłe westchnienie, najwyraźniej mężczyzna próbował się uspokoić.
- Nie rozumiesz, że te tereny zostały opuszczone przez bogów i każdy kto tam trafi może być przeklęty? Skąd wież, że ona nie została wygnana?  
- Ależ bracie, ona musi być kapłanką! Ma na sobie stigmę. W tych czasach ciężko jest jakąś spotkać. Nie rozumiem czemu się tak wściekasz.
- Właśnie o to! Nie mamy czasu na ireia, jeśli dowiedzą się, że tu jest będziemy mieli kłopoty...

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu, wszystko wydawało się obce, nie wiedziałam gdzie jestem. A następnie przyszła kolejna myśl mrożąca krew w żyłach. Starałam sobie coś przypomnieć, ale mój umysł jakby napotykał na barierę. Nie chciałam o tym nawet myśleć, ale pytanie samo nasuwało się. Kim jestem? Podniosłam się do pozycji siedzącej. Oparłam głowę o dłonie i usilnie starałam sobie coś przypomnieć, ale wszystko umykało wbrew mojej woli. Uniosłam zdezorientowana głowę i spojrzałam na stojących w drzwiach ludzi.
- Gdzie ja jestem? - wydukałam, lekko zaskoczona barwą swojego głosu. Tak jakbym nie mówiła nic przez stulecia. Przełknęłam ślinę i powtórzyłam pytanie, odrobinę głośniej.

_____________________________________
I tak jak zapowiedziałam będą jeszcze 1-3 rozdziały do ukończenia 1 księgi. zanim będę ją kontynuować wszystko dokończę i może odnowie opowiadanie, szerze to dużo ominęłam i chciałabym uzupełnić rozdziały np. jak bohaterka się uczyła, parę rozdziałów, przed dotarciem do troi, oraz wiele elementów, które zepsułam, chciałabym poprawić.
Mam wrażenie, że zostawiłam za dużo niewiadomych i można się tutaj pogubić, więc przy poprawkach wlepce parę odpowiedzi, które miały się pojawić w 2 księdze, ale to zobaczymy. :) Ale to dopiero jak wszystko skończę :D  

anime-girl-braids.jpg
  • awatar Seiti: W końcu się doczekałam! upajałam się każdym słowem, pogrążałam w coraz większej przyjemności,a tu bach, koniec rozdziału! Dalszy ciąg, poproszę. migusiem!
Pokaż wszystkie (1) ›