Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 14 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 3

Ściskając swojego chudego jak szkapa kompana, nimfa próbowała opanować drżenie nóg. Po paru przydługich sekundach oderwała się od chłopaka i spojrzała wściekła na czerwonowłosego.
- TY! Ty…! Ty debilu! Chciałeś mnie zabić? Co ja ptak jestem, że myślisz, że umiem latać?! Wybacz, ale cie rozczaruje. Nie polecę!  - wrzasnęła, gotując się z wściekłości. Dosłownie. Jej ciało zapłonęło błękitnym światłem z nie gdzie pojawiającymi się refleksami tęczy. W powietrzu rozniósł się swąd spalenizny, drewniana podłoga wokół nimfy zaczęła się niebezpiecznie kopcić. Na pewno, nie można było nie zauważyć jej wybuchu złości. Erabre stał lekko speszony, wcale nie miał zamiaru jej puścić. Trzask drzwi zaskoczył go, a on odruchowo się odwrócił. Inna sprawa, że o mały włos jej nie zabił.
- Sari, opanuj się, bo spalisz cały dom.
Nimfa odwróciła się by spojrzeć na przybysza. W drzwiach stał średniego wzrostu chłopak o krótko ściętej białej czuprynie. Zrobiła minę zbitego psa i wskazując czerwonowłosego, jak dziecko skarżące się rodzicom załkała.
- Ale on… - widząc surowy wzrok posłusznie zamilkła i zagryzając wargę parsknęła z niechęcią, następnie opadła na stojący obok fotel i mierzyła gospodarza domku morderczym spojrzeniem. Młody Nishi przełknął ślinę i spojrzał na zebranych w pomieszczeniu, co chwila niespokojnie zerkając na nimfę. Wysoki, chudy chłopak patrzył właśnie rozczarowany na swoje ramiona. Najwyraźniej żałował, że uścisk nimfy nie trwał dłużej. Miał na sobie strój w odcieniach zieleni z brązowymi elementami. Tak ubierali się zwykle druidzi. W ręce dzierżył długi kij, prawie takiej samej długości jak jego właściciel, zakończony sporych rozmiarów kryształem, co rozwiewało wszelkie wątpliwości, co do jego pochodzenia. Jedyną zagadką było, jak to się stało, że miał zielone włosy, druidzi przeważnie mieli je brązowe. Następnie Erabre przeniósł wzrok na białowłosego, który uparcie lustrował go swoimi stalowymi oczami. Stali tak chwilę wpatrując się w siebie, jakby widzieli coś, czego nie zauważali inni. W tym czasie Aquas zdążył otrząsnąć się ze swojego stanu i wrócił do rzeczywistości.
- Gdzie reszta? – zapytał odwracając uwagę stalowookiego od Dragona.
- Nie wiem, rozdzieliliśmy się przed przekroczeniem granicy lasu – stwierdził wzruszając ramionami.  – A tak między innymi, co się tutaj stało?
- Ten niedorozwinięty Nishi próbował mnie zabić!– wrzasnęła Sari, podrywając się z fotela i wskazując palcem na niedoszłego zabójcę. –  Wyobraź sobie, że wyrzucił mnie przez okno! Gdyby nie, Aquas to byście z ziemi zbierali moje zwłoki.
- Więc w ramach podziękowań próbowałaś spalić, i dom, i Aquasę, gratuluję myślenia. – posumował białowłosy i zwrócił się do milczącego Erabry. – Z ciebie też jest nie lada dżentelmen, ale musisz popracować nad manierami. Jak masz zamiar kogoś wyrzucić, to nie zastanawiaj się, zaoszczędziłbyś mi mnóstwo czasu. – Spojrzał wymownie w stronę obrażonej Sari.
Dragon czół się osaczony i mocno zdezorientowany, najchętniej opuściłby to miejsce, ale nie szczególnie chciał zostawiać swojego mieszkania na pastwę nieznajomych. Szczególnie, że i tak jego podłoga już ucierpiała w ciągu tych paru minut ich obecności.
- No dobrze. Mogę wiedzieć, co wy tu robicie? – zapytał poddając się temu szaleństwu. W odpowiedzi otrzymał zdziwione spojrzenie nietypowych gości. Jak powiedzą, że powinienem wiedzieć, to sam zrzucę się z tego okna, przynajmniej świat będzie miał o jednego nieudacznika mniej. Stwierdził w myślach, podczas, gdy reszta patrzyła na niego jak na osobę niespełna rozumu.
- Nie powiedział ci? – zapytał stalowooki, a widząc jego krzywą minę westchnął przeciągle. – Do diaska! Tyle drogi, a ten dureń nawet nie śmiał wspomnieć o całej sprawie i jak ja mam pracować? Sari! Coś ty robiła do tej pory?! Nie mogłaś, choć raz zająć się robotą?!
- Wypraszam sobie! Wiesz, że nie ja jestem od tego, to nie moja wina, że młody nic nie wie. Obwiniaj JEGO, a nie mnie. – odparła podnosząc się w krzesła.
- Czy ktoś wreszcie mi powie, o kogo i o co chodzi? – Wszystkie spojrzenia znowu spoczęły na chłopaku. To robi się coraz bardziej irytujące, pomyślał.
- Pytaj brata, nie nas, ja nie mam ci nic do powiedzenia. Ty padalcu.
- Sari, nie używa się słowa padalcu. Wiesz, że nie przepadam za porównaniami do zwierząt w mojej obecności. Ale nie czas teraz na to, poczekamy, aż wszyscy się zbiorą i wtedy Eylass ci wszystko wytłumaczy. W końcu, to on nas tu sprowadził.
superthumb.jpg

_________________
Chciałam by był zabawny, ale mam wrażenie, że mimo wszystko wyszedł drętwy. Na serio muszę poćwiczyć pisanie, a przede wszystkim zredukować ilość "i" w tekście. Co do kolejnego rozdziału, to muszę wykombinować jak to wszystko ułożyć, by miało ręce i nogi.
Na koniec chciałam tylko wszystkim podziękować za życzenia.
  • awatar Panna15: Świetny wpis :) Zapraszam do siebie na opowiadanie ;)
  • awatar Seiti: Ej, ja się śmiałam. Ubolewam jedynie, że krótkie...
  • awatar Art et la Vie: Gratuluję talentu pisarskiego :)
Pokaż wszystkie (4) ›