Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 28 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 4

Po pomieszczeniu rozchodził się jedynie dźwięk uderzania nogami o brzeg fotela przy akompaniamencie oddechów zebranych gości. Erabre z każdą kolejną chwilą starał się opanować przed czynem karalnym na nimfie, obijającej jego ulubiony mebel. Jedyne co go powstrzymywało, właśnie siedziało po obu jego bokach i wlepiało w niego swoje durne spojrzenia. Czuł się iście niekomfortowo, a cisza w cale mu w niczym nie pomagała. Zerknął na zielonowłosego, który wyglądał dla niego na osobę niedorozwiniętą rozwojowo. Mężczyzna pomimo swoich imponujących rozmiarów, był nienaturalnie chudy, co więcej z jakiegoś nieznanego dotąd powodu żywo głaskał skórę niedźwiedzia, na której teraz siedział. Czerwonowłosy na wszelki wypadek postanowił przenieś wzrok gdzie indziej, by przypadkiem nie paść ofiarą podobnej pieszczoty z jego rąk. Srebrnowłosy natomiast wpatrywał się w niego już od paru dobrych minut. Próbował wytrzymać jego spojrzenie, ale po chwili się poddał. Nie miał zielonego pojęcia, co ma powiedzieć, by ktoś zwrócił na niego uwagę… tak na poważnie. Eylass, jak cię zobaczę, to cię ukatrupię - obiecywał w myślach. Po pomieszczeniu rozległ się odgłos pukania, więc czerwonowłosy chcąc jak najszybciej zakończyć sprawę, szybko poszedł otworzyć drzwi.
- Pod tym dachem nigdy dotąd nie było tyle osób na raz, wytłumaczysz mi to? Braciszku!?
- To twoja wina, że nie masz znajomych. – stwierdził przesuwając chłopaka na bok. – Jak tam gościnność mojego niedorozwiniętego brata?
- Niedorozwinięta – odparła Sari z krzywym uśmiechem.
- Wstydziłbyś się, ja tu ci zapewniam towarzystwo, a ty zachowujesz się gorzej niż dzik. To naprawdę smutne. – rozejrzał się po pomieszczeniu. – A gdzie reszta? – W odpowiedzi dostał wzruszenie ramionami.
- Co tam o nich się martwisz, najpierw wytłumacz się, czemu nie rozmawiałeś z bratem?
Rodzeństwo spojrzało na siebie.
- O czym ty mówisz? A poco miałbym rozmawiać z tym wyrzutkiem społecznym? Co ja jego matka? – stwierdził patrząc się w bok i robiąc minę niewiniątka. Erabre słysząc słowa brata zapłoną gniewem i zamierzył się na niego z pięścią. Eylass złapał jakby nigdy nic jego rękę i sprawnie ją wykręcił o mały włos nie łamiąc mu kości. Nachylił się z tym swoim niewinnym uśmiechem. – Jeszcze raz zamierzysz się na mnie to wyrwę ci tę łapę i wsadzę sam wiesz gdzie. A teraz bądź dobrym dzieckiem i przynieś coś do picia dla gości.
Erabre z wyrazem cierpienia na twarzy popatrzył bratu z nienawiścią w oczy. Czując, że chwyt zelżał wyszarpnął się z uścisku posłusznie poszedł po coś do picia przeklinając cicho pod nosem.
- Nie uważasz, że byłeś za ostry dla tego dzieciaka?
- Aquas, zrozum, jeśli niczego się nie nauczy to zostanie pożarty przez nasze społeczeństwo. W jego sytuacji musi umieć panować nad emocjami.
- Ja tam uważam, że powinieneś złamać mu tą rękę, albo od razu kark. Takich jak on powinni zamykać. – stwierdziła z jadem Sari nawijając na palec pukiel prześwitujących włosów. Czerwonowłosy posłał jej mordercze spojrzenie.
- Nie waż się tak wyrażać moim bracie, ty żmijo!
- Żmijo?! To ty znęcasz się nad dziećmi. Nic dziwnego, że jesteście krewnymi! Czy wszyscy w waszej rodzinie lubią znęcać się nad innymi? No, co? Może i ty masz słabość do wywalania ludzi za okno, lub podnoszenia ręki na kobietę? Hę?
- ZAMKNĄĆ SIĘ! – Po domu rozniósł się krzyk. Wszyscy jak jeden mąż zwrócili swoje twarze w stronę srebrnowłosego. – Musicie być tak głośno? Spać mi nie dajecie! Trochę szacunku do starszych.
Wszystkich zamurowało. Chłopak przecierał zaschnięte oczy, jednocześnie posyłając im mordercze spojrzenie. Jego młoda twarz wskazywała na nie więcej jak piętnaście lat, w rzeczywistości był starszy niż wszyscy razem wzięci w tym domku.
- Sorki Mephiś, już będziemy grzeczni. – zapewniła pośpiesznie Sari.
Erabre wszedł do pokoju, z butelką soku i kilkoma szklankami. Postawił je na stole z miną o komunikacie „samoobsługa”.
- Co tu się do diabła dzieję? Eylass, wytłumaczysz mi to?
- A po co? To nie zabawa dla dzieci, jedyne, czego potrzebowałem to lokum do spotkania.
- Więc, czemu nie zaprosiłeś ich do siebie?
- Może, dlatego, że było mi żal mojego, małego braciszka, że nie ma znajomych, albo, dlatego, bo wolę by mój dom pozostał w nienaruszonym stanie? Kto wie? Jak chcesz się dowiedzieć to zmykaj do wyroczni.
- Zobaczysz, jak tylko…
- Zostawcie swoje przekomarzania na później, nie przyszedłem słuchać waszych dziecięcych kłótni. Dragonie mówiłeś, że twój brat zna położenie Ashy i tylko po to tu jesteśmy. – Mephisto zmroził swoim spojrzeniem czerwonowłosych.
- Zimny i nieczuły jak zawsze. Bracie no dalej pochwal się, choć raz swoją wiedzą.
- …
- Erabre, no odpowiedz kochanemu bratu.  
- …
- Ty naprawdę chcesz umrzeć. – Jego prawa powieka latała nerwowo, a nerwy spowodowane brakiem reakcji brata wyprowadzał go z równowagi. Chwila ciszy się przedłużała, a chłopak nie wykrztusił ani słowa.
- Nie wierzę. Tyle drogi na marne. Mogłeś, się, chociaż upewnić, że dzieciak wie, gdzie jest Asha.
- Ale on wie. Erabre! – Eylass z naciskiem spojrzał na brata. Wiedział, że potrafi być uparty, ale czegoś takiego się nie podziewał. – Erabre, powiedz coś. Co mowy ci odjęło, czy co?
- Co mam ci niby powiedzieć?
Starszy z Dragonów załamał się.
- A o co cię cały czas pytam?
- Ale ja nie wiem.
Teraz to reszcie zabrakło słów. Spojrzenia powędrowały ku zielonowłosemu. Ten jeszcze chwilę nie wykazywał żadnych oznak zainteresowania, gdy podniósł głowę i dostrzegł wyczekujące spojrzenia. Westchnął.
- To oczywiste, że kłamie, i to bez pomocy moich zdolności.
- Grabisz sobie braciszku, grabisz. Aquas potrafi stwierdzić, czy ktoś kłamie, czy nie. I co znowu milczysz? – Podszedł do niego i nachylił się nad jego uchem.  – Wiesz, że mną nie ma żartów.
- Nigdy nie powiem ci, gdzie ona jest.
- Och powiesz, tylko…
- Ona? Powiedziałeś „Ona”? – Z entuzjazmem poderwała się Sari.
- A to nie je szukacie? – Zapytał lekko zdezorientowany nagłym wybuchem nimfy.
– Teraz wszystko jasne. Nic dziwnego, że nie mogliśmy tego znaleźć, skoro szukaliśmy „tego”, a nie „jej”. – Zanosząc się śmiechem dziewczyna podeszła do młodego dragona.
  • awatar Kate - Writes: Ja też chcę umieć tak pisać (i już łzy w oczach). A ja sobie pójdę. I nie wrócę więcej.
  • awatar Lisa Angels: O nie! Nie odchodź! Jeśli będziesz płakać to i ja będę.
  • awatar Art et la Vie: Potrzebna nie byle jaka wyobraźnia żeby pisać takie opowiadania :)
Pokaż wszystkie (10) ›