Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 6 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 2

- Dzień dobry, kotku. Wyspałeś się?
Erabre zaspany uchylił ociężałe powieki, próbując zlokalizować właścicielkę głosu. Nie musiał daleko szukać, bo do jego klatki piersiowej tuliła się właśnie naga kobieta, która wlepiała w niego swoje świecące oczy. I może nie miałby nic przeciwko takiemu obrotowi zdarzeń, gdyby nie fakt, że owa niewiasta, była całkowicie przezroczysta. Osobiście wolał bardziej umięśnione panny. Nimfa bardziej wtuliła swoje bujne kształty w chłopaka, odrywając jednocześnie jego myśli od jego preferencji. Resztką zdrowego rozsądku spróbował oswobodzić się z uścisku i wstać z łóżka, niestety jego działania miały tylko taki skutek, iż kobieta uczepiła się jego szyi i z maślanym wzrokiem złożyła na jego ustach gorący pocałunek. Erabre stał całkowicie zdezorientowany, intensywnie myśląc jak do tego doszło. Nimfa delikatnie rozwarła usta chłopaka językiem zachęcając go do zabawy. W tej chwili myśli czerwonowłosego wyparowały. Już miał zamiar odwzajemnić pocałunek, gdy obiekt możliwych fantazji wyparował, pozostawiając po sobie jedynie echo dziewczęcego chichotu. Czerwonowłosy stał tak jeszcze chwilę w osłupieniu.
 - Co to było? – zapytał się sam siebie i opadł na stojące obok niego łóżko. Przetarł twarz dłonią, rozważając możliwość halucynacji, lub ewentualnie postradania zmysłów. Ostatecznie zwalił wszystko na senne figle.  
 - Długo jeszcze będziesz tak siedzieć, czy wreszcie zrobisz to śniadanie?  - Chłopak poderwał się natychmiast i wlepił wzrok w leżącą na fotelu nimfę. Niecierpliwie wymachiwała swoimi długimi nogami, co chwilę uderzając w bok siedzenia. W tej chwili miał dwie opcję, albo posłusznie zrobić posiłek, albo wywalić za drzwi nieproszonego gościa. Druga możliwość spodobała mu się o wiele bardziej od pierwszej.  
 - Nie wiem co tu robisz, ale łaskawie wynoś się z mojego domu – warknął.
 - Nie tak ostro, kotku. Jeszcze nie przyszli goście, a ty jesteś taki nerwowy…
 - Ja? Nerwowy?!  Jak chcesz to ja ci pokażę jak wygląda nerwowy Ni… zaraz goście? – zapytał nie dowierzając. W odpowiedzi dostał westchnienie i wyraz politowania nimfy. Krew w nim zadrżała, nie dość, że w jego domu jest jakaś krwiożercza istota, to jeszcze naspraszała gości?! Czy jego życie nie jest już i tak ciągiem nieszczęść? Czy musi od losu dostawać po tyłku, przy każdej możliwej okazji?! Twarz Erabra z czerwieniała od wściekłości. Podszedł do leżącej dziewczyny, bezceremonialnie ją podniósł i przerzucił przez ramię. Zaskoczona nimfa zaczęła się szamotać, ale uścisk chłopaka był zbyt silny jak na jej możliwości. Wydęła wargi w niezadowoleniu. Co za niecierpliwy Nishi, a podobno są to istoty o anielskiej cierpliwości. Co za bzdury.
- I pomyśleć, że jeden sen może tak wytrącić z równowagi młodego Nishi. – westchnęła z rozżaleniem. Chłopak zatrzymał się. Jego wściekłość właśnie osiągnęła stopień krytyczny. Podszedł do pobliskiego okna, otworzył je jedną ręką, następnie zdjął intruza z ramienia i wystawił za okno. Dziewczyna nie przewidziała takiego obrotu spraw, włoski na całym jej ciele zjeżyły się na widok ziejącej pod nią przepaści. Jedyne co chroniło ją przed upadkiem były silne ramiona oprawcy. Lepiej być nie mogło. Nabrała powietrza w płuca i z całych sił złapała się rąk chłopaka. – Przepraszam, no już przepraszam! No nie gniewaj się! Wcale nie naśmiewałam się w twojej niedojrzałości… - Erabre skrzywił się, a w jego oczach buchnął płomień. – Nie, nie źle zrozumiałeś, ja… - intensywnie myśląc próbowała znaleźć argument, który wyciągnąłby ją z opresji. – Ja powiem ci jak zdobyć dojrzałość! – Wrzasnęła w chwili, gdy trzymające ją ręce zmniejszyły uścisk. Marzyłaby w tej chwili trzymał ją z całych sił i nie puszczał. Czy to za wiele? Erabre spojrzał swoimi złoto pomarańczowymi oczami na intruza.
- Skąd mam wiedzieć, że mnie nie oszukasz?
- Zabawne, wiesz? – parsknęła nerwowo spoglądając w dół – właśnie siedzę sobie i piję herbatkę nad przepaścią, bo mi się to podoba – dodała z sarkazmem, ale widząc jego grymas, szybka dodała –Nie kłamię. - Czerwonowłosy zastanowił się chwilę. – No jasne nie śpiesz się, całkiem przyjemnie mi się tu wisi.
- Jak mnie oszukasz to znajdę cię i nakarmię tobą dzikie bestie. – stwierdził z groźbą w oczach.
- Nie ma sprawy, odstawisz mnie już na ziemię? - zapytała nerwowo, chcąc jak najszybciej poczuć grunt pod stopami. Chyba jej życzenie wydało się zbyt skomplikowane dla chłopka, bo po tym jak chuk drzwi, które otworzyły się z impetem, młody Dragon poluźnił palce i dziewczyna wyślizgnęła mu się z rąk. To były najgorsze sekundy jej życia. Poczuła jak ostatnie oparcie ją opuszcza, a ona zbliża się na spotkanie z śmiercią. Nigdy nawet jej na myśl nie przyszło, że mogłaby tak skończyć, chciała krzyczeć, ale resztki dumy nie pozwalały jej na to, jak ma już umrzeć to przynajmniej z dumą. Nagle poczuła ciepło, lekko otulające ją i spowalniające jej upadek, aż wreszcie kierunek jej lotu zmienił się i z powrotem była na górze, stojąc na nogach z galarety przy otwartym oknie. Serce biło jej jak oszalałe. Poczuła dłoń na ramieniu, podniosła wzrok i napotkał zielone oczy swojego kompana Aquasy. Nigdy dotąd nie czuła takiej radości z ujrzenia jego mizernej twarzy. Ze szczęścia rzuciła się mu w ramiona.

_______________
I tyle na dzisiaj
  • awatar Kate - Writes: Ty też wspaniale piszesz. Przeczytałam oba naraz. Boskie są po prostu, nie dorastam ci do pięt. No i zapraszam od czasu do czasu do siebie, ja też będę tu wpadać. A tak z ciekawości, to jak trafiłaś na mój blog?
  • awatar Ru-kia: oj oj oj czekam na więcej :D
  • awatar Seiti: Boże, Lisa! poprawiłaś mi humor, tekstem nimfy. :D Jest jeden minus- za krótkie! Więcej!
Pokaż wszystkie (7) ›