Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 10 listopada 2015

Liczba wpisów: 2

livli5
 

Błysk ostrza przeszył powietrze, odcinając mi pasmo zakurzonych, zlepionych krwią włosów. Pot na skórze zmieszał się z stróżkami posoki wolno wypływającej z poniesionych przeze mnie ran, by podczas uników, złudnie podobnych do akrobacji artysty, rozprysnąć się na  rozgrzanej od ognia ziemi. Światło płomieni, trawiących gruzy mojej duszy, odbijało się od twoich oczu. W powietrzu unosiły się płatki popiołu, które niczym śnieg przykrywały otaczającą nas rzeczywistość. Na straży naszego pojedynku stały płomienie, czekające niczym hieny na wynik bitwy, by pożreć przegranego. Przez te wszystkie lata nieprzerwanych wojen, nie doznałam skrajnego wyczerpania, ni bólu na tyle silnego, by wypuścić ostrze z dłoni, bo wiem, że gdy ugną się pode mną kolana, przegram nie zaznając smaku zwycięstwa. Miecz stał się mą dłonią, a ona mym obusiecznym orężem. Każdy zadany ci cios mnie przeszywa trzykrotnie mocniej. Bitwa na śmierć i życie, bez nadziei na ucieczkę, czy zwycięstwo.  Jednak, czasami przychodzą dni, gdy opuszczają mnie siły, a ja marzę jedynie o śmierci z twoich rąk. By poczuć twe ostrze w swoim ciele i zakończyć odwieczny bój. I tak umrę. Mój los jest przesądzony od momentu, gdy podniosłam oręż z ziemi i zapragnęłam żyć. Nieznajomy, a czemu ty walczysz? Dlaczego twą twarz skrywa maska? Ach… czemu zawsze, gdy twój miecz jest już o krok od celu, me ciało zaczyna się buntować i samo ucieka, przed ostatecznym ciosem. Boję się. Me wnętrzności trawi niepokój, że nasza walka nigdy się nie skończy. Jednocześnie boję się tego co mnie spotka, gdy oddam światu swój ostatni oddech. Twoje ostrze dosięga mojego ramienia rozcinając niedawno zagojoną ranę. W oczach stają mi na moment łzy, jedynak ty nie czekasz, aż zdążę syknąć z bólu. Z zimną krwią łamiesz mi serce na milion kawałków. Usta zamierają mi w niemym krzyku. Podczas upadku strącam ci maskę i dostrzegam zimne spojrzenie własnych oczu. A więc to tak… to oznacza śmierć… Porażkę, w walce z samym sobą…
Miecz z cichym łoskotem wypadł mi z dłoni.
  • awatar Zakira Luna: Nie wiem co powiedzieć... muzyka, narracja, zwracanie się per "ty", to wszystko mnie zaczarowało - kiedy tu weszłam i zobaczyłam ten tekst, była to dla mnie wielka niespodzianka, ale wiesz co? Ostatnie zadanie wykonałaś z wielkim hukiem! Mam wrażenie jakbym znajdowała się w tej walce, to wszystko przeszywa mnie za wskroś... niezaprzeczalnie najlepsze co dziś przeczytałam :) Muzyka idealnie wpasowuje się w momenty, jakby to ona była stworzona do tekstu, a nie odwrotnie... czytam i czytam, znam już prawie na pamięć! :D P.S. Ach ty niedobra, nawet się nie pochwaliłaś!
  • awatar SallyLou: Czytając to można czuć prawdziwy ból i strach. Można wczuć się w emocje bohaterki i zobaczyć walkę jej oczami. I jeszcze zwrot w stronę swego zabójcy... Majstersztyk!
Pokaż wszystkie (2) ›