Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 22 lutego 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 


Rozdział 7
W pomieszczeniu zapadła cisza, czerwonowłose rodzeństwo mierzyło się ostrym spojrzeniem.
- Przekonajmy się, jeśli mnie nie zaakceptuje poddam się.
- Zdajesz sobie sprawę, że może cie zabić?
- Mam to gdzieś – odpowiedział całkiem poważnie. Erabre zagryzł dolną wargę mocno się zastanawiając nad odpowiedzią. Po chwili jego usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu.
 - Doskonale. W takim razie zabieraj z sobą tą wesołą gromadkę i wynoś się z mojego domu. Za godzinę masz się wstawić sam nad brzegiem jeziora dusz. Jeśli zobaczę, że jesteś z kimś jeszcze, nie zaprowadzę cię do niej. Radzę ci wziąć jakąś broń. – powiedział zadowolonym głosem, jednak jego oczy skrywały niebezpieczny błysk w oku. Eylass zdezorientowany nagłą zmianą zdania brata wstał i jedynie skiną mu na potwierdzenie głową. Następnie zniknął za kuchennymi drzwiami. Po chwili cała trójka opuściła mieszkanie Erabre.
Chłopak opadł na poduszki swojego posłania.
- Co ja robię? Jak Asha się dowie to mnie ukatrupi. Ba, nie tylko mnie. – westchnął przeciągle. Przeniósł wzrok na leżący obok łóżka miecz. Powoli podniósł się i wziął klingę do ręki. Balansował ją przez chwilę przyglądając się srebrnemu ostrzu, następnie odłożył ją z powrotem koło łóżka. Wypuścił powoli powietrze z ust i wstał z posłania. Ruszył w kierunku szafy stojącej blisko drzwi. Odsunął ją i napotkał pod nią niedużą wnękę. Ostrożnie wyciągnął z niej zawiniątko. Zdmuchnął z niego kusz i odwinął dwa sztylety o białych klingach. Odłożył materiał na bok i podobnie jak z mieczem zaczął balansować ostrza w dłoniach. Idealnie wyważone sztylety, zrobione z kości stalowych tygrysów wydawały się być stworzone specjalnie dla niego. Erabre chwilę obracał je w dłoniach, by po chwili schować zza pas. Przesuną szafę z powrotem na swoje miejsce i łapiąc jeszcze stojący koło łóżka miecz, wyszedł z mieszkania i ruszył w kierunku miejsca wyznaczonego spotkania.


- Jak to mamy ci pozwolić iść samemu? – zapytała oburzona tym pomysłem Sari.
- To był jego warunek.
- A co mnie tam jego warunki! Z tego, co zrozumiałam, to mam siedzieć na tyłku i czekać, aż zgarniesz nagrodę? Wypraszam sobie! – Sari z wściekłym wyrazem szła przed siebie szukając wzrokiem znajomych twarzy.
- Jak tylko dowiem się o jej lokalizacji, powiadomię was i do mnie dołączycie.
- Ta, jasne, i tak pójdę z tobą, czy chcesz, czy nie.
- Mephisto się wkurzy…
- A co mnie tam ten stary pryk. Myśli, że nasz kontrakt upoważnia go do wydawania mi poleceń. Phi. Kiedyś się przeliczy.
- Ekhem, co mówiłaś? – Nimfa zamarła w pół ruchu i wolno się odwróciła. Mephisto stał z założonymi rękami i wpatrywał się w nią surowym wzrokiem.
- A nic… - zaczęła nerwowo. Wbrew jej wcześniejszym słowom, przy nim była potulna jak baranek.
Eylass skrócił całą sytuację, Mephisto stał rozważając różne możliwości.
 - Sari pójdzie z tobą. – stwierdził z uśmiechem na ustach.

Jezioro odbijało pomarańczowe promienie słońca, oświetlając twarz Nishi wpatrzonego w nieprzeniknioną tafle wody. Ubrany w skórzany strój do ćwiczeń i wilcze furo przywodził na myśl wojownika pradawnego plemienia. Szary kaptur skrywał pozbawioną uczuć twarz, a oczy błyszczały w pomarańczowym świetle. Słysząc kroki nawet nie myślał się odwrócić, doskonale znał osobę stojącą koło niego.  
- Idziemy? – zapytał przystając na złotym piasku.
Słysząc słowa brata źrenice chłopaka rozszerzyły się całkowicie pochłaniając złoty kolor jego oczu. Erabre szybkim, płynnym ruchem wyciągnął zza pasa sztylety i z zaskoczenia skierował je w stronę Eylassa. Nishi odruchowo zrobił unik, jego oczy rozszerzyły się z dziwienia. Przed nim stał jego młodszy brat z mordem w oczach. Dragon pośpiesznie wyciągnął swój miecz parując kolejny atak. Nie rozumiał, co się dzieje. Ciosy następowały jeden po drugim, dźwięk ścieranych z sobą ostrzy roznosił się echem po okolicy. Eylass z każdym atakiem miał coraz większy problem parować ciosy, a Erabre wydawał się, z każdą sekundą robić coraz szybszy i zwinniejszy. Dragon nigdy jeszcze nie widział brata w takiej formie. Miał wrażenie, że walczy z dziką bestią. Nie mógł sobie pozwolić na zwykłe uniki, rozpętała się walka. Wojna pomiędzy rodzeństwem. W scenerii zachodzącego słońca ostrza wojowników wydawały się błyszczeć, a świat jakby z zapartym tchem oglądał bieg zdarzeń. Erabre z wyskoku natarł na przeciwnika przycinając mu pasmo włosów i pozbawiając go równowagi. Eylass runął na zimny piasek i w ostatniej chwili przeturlał się na bok. W miejscu, gdzie przed chwilą upadł, wbite były sztylety. Erabre zmierzył brata morderczym spojrzeniem czarnych oczu. Eylassem wstrząsną dreszcz strachu. Oczy bestii przeszywały jego dusze zwiastując nagłą śmierć. Nishi poderwał się z ziemi i zaatakował. Erabre jakby nigdy nic sparował go. Wyprostowany zbliżał się do swojej ofiary. Eylass nie miał wyboru, wyciągnął prawą dłoń w stronę brata i szepną. Młody Dragon ruszył do ataku, podskoczył do góry i napotkał opór ogromnej siły. Pokryte łuskami ciało obwinęło się wokół niego uniemożliwiając mu ruch. Sztylety wypadły mu z rąk. Na próżno próbował uwolnić się z uścisku smoczego cielska. Eylass dysząc ciężko popatrzył na szarpiącego się w amoku brata. Z całą pewnością nie wydawał się być sobą.
- Chyba nie tak się umawialiście. – stwierdziła nimfa materializując się koło starszego z rodzeństwa.
- Nie mam pojęcia, co w niego wstąpiło. Jeszcze nigdy nie musiałem używać przeciw niemu chowańca. – powiedział ciężko próbując ustabilizować oddech. – Zachowuje się jakby coś go opętało…
- Może zazdrość? Nie? To może nienawiść? – podsunęła nimfa o dziwo w bardzo dobrym humorze. Eylass z zażenowaniem zakrył twarz dłonią.
- Sari możesz być, chociaż przez chwilę poważna? To nie czas na twoje zabawy.
- Zawsze jest czas na moje zabawy. – odparła z radosnym uśmiechem nimfa. Następnie podbiegła do szarpiącego się ze smokiem chłopaka, nachyliła się nad nim nieznacznie. – Oj Erabre, ależ z ciebie niegrzeczny chłopiec. Zdajesz sobie sprawę, że za nieposłuszeństwo jest kara? – zapytała szeptem przybliżając się do jego twarzy. – Wiem, że jezioro za naszymi plecami nie bez powodu nazywane jest jeziorem dusz. Woda w nim ma właściwości żrące i momentalnie rozkłada wszystko, czego dotknie. Jezioro dusz, a dokładniej Jezioro rozkładu. Chyba nie masz ochoty na kąpiel. – Nimfa teatralnie wskazała na ta tafle wody za swoimi plecami. – To jak Erabre skorzystasz z ostatniej, pokojowej szansy, czy wolisz byśmy zaczęli używać innych metod.
- Sari…
- Zamknij się! Nie pozwolę by twoje uczucia do tego bachora zniszczyły siedem lat poszukiwań. – warknęła nimfa. – Wyobraź sobie, że jesteśmy o krok od rozwiązania zagadki. A kluczem jest on. – wskazała na związanego chłopaka. – Nie musi być w jednym kawałku by żyć, wystarczy, że nie uszkodzę najważniejszych narządów.
Sari złapała młodego Dragona i zawiesiła mu na szyi nie wielki kamyk. Chłopak czuł jak ciało odmawia mu posłuszeństwa.
 - Oto masz niepowtarzalną możliwość przetestować najnowszy wyrób swoich pobratymców. Kamienie kontroli, dzięki nim można kontrolować osobę posiadającą kamień za pomocą specjalnego zaklęcia. Cudowny prawda? Wstań. – powiedziała twardo, dając znak Eylassowi by wypuścił chłopaka, ten chwilę się wahał i zaprzeczył ruchem głowy.
- Sari uspokój się… - chciał coś dodać, ale widząc ostre spojrzenie nimfy zamilkł.
- Nie jesteś Mephisto nie muszę cie słuchać. – syknęła.
Eylass poczuł jak krew w nim się gotuje podniósł leżący na piasku miecz i skierował go w stronę nimfy.
- Może i nim nie jestem, ale to nie oznacza, że mażesz mnie ignorować.


______________________________________
Buuuuuuuuuuuu z jakiegoś nieznanego mi powodu nie chce mi czytać zdjęć, ba nawet ich wstawić! Agh!!! A mam dla was kolorową wersje rysunku ;(
  • awatar Echo to tylko odbicie dźwięku: Twoje opowiadanie normalnie dech zapiera *-* Śliczne opisy, świetnie wykreowane postacie i dialogi. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D
  • awatar Paulai: *.*
  • awatar Seiti: Czemu nie skomentowałam? Ach, bo się nie zalogowałam. Niezła walka. Nimfa świetna. Nie wiem, co powiedzieć, bo "Echo" już powiedziało wszystko. :D
Pokaż wszystkie (5) ›