Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 15 marca 2015

Liczba wpisów: 2

livli5
 
Rozdział 10


Mephisto zwięźle opisał wstępny plan. W końcu nie mogli sobie pozwolić na bezmyślne spotkanie z istotą, która prawdopodobnie mogła pozbawić ich życia w ciągu paru sekund. Starannie opracowywali możliwe scenariusze. Dobierali najlepsze wyjścia. Czas płynął, księżyc powoli zaczął zasłaniać słońce, przypominając o końcu dnia. Z chwilą całkowitego zaćmienia rozmowy ucichły. Na piasku pojawiły się kręgi. Wzór rozprzestrzeniał się po całej plaży zwiastując pojawienie się oczekiwanej przez nich osoby.
Szła od strony lasu, bosymi stopami pozostawiając ledwo widoczne wgłębienia. Peleryna szeleściła cicho na wietrze, odkrywając, co chwila odziane w szary materiał ciało kobiety. Szeroki kaptur skutecznie zasłaniał jej twarz. Jedynie białe pasma włosów uciekły z pod jego kontroli, powiewając teraz delikatnie wraz z podmuchami powietrza. Istota zatrzymała się parę kroków od Mephisto.
- I jak? Znalazłaś coś?
Podniosła nieznacznie głowę, zerkając spod kaptura na diabła. Jej różowawe usta rozciągnęły się w delikatnym uśmiechu.
- Oczywiście, że tak. – Jej głos poniósł się echem i spowodował dreszcze u wszystkich obecnych poza samym diabłem. Nimfa niepewnie zerkała na Babel. Zdawała sobie sprawę z jej niesamowitych zdolności, ale to jedynie pogarszało jej lęk. – Jeśli nie macie nic przeciwko zaczęłabym już teraz. W przeciwieństwie do was mam obowiązki. – stwierdziła zimnym głosem i podeszła do jeziora. – Macie iść za mną, jeśli ktoś się odłączy, to nie gwarantuję powrotu…
- Co mamy dzisiaj zły humorek? – zapytał jakby nigdy nic diabeł, podchodząc do wyroczni.
- To nie ty musiałeś godzinami trwać w przyszłości. – stwierdziła obojętnie i zrobiła krok do przodu. Z chwilą dotknięcia przez nią wody, zerwał się silny wiatr, niespokojnie miotając materiałem jej płaszcza. Jeden mocniejszy podmuch zrzucił kaptur ukazując lica wyroczni. Elfia twarz kobiety była poryta złotymi wgłębieniami, skutecznie szpecąc jej piękne rysy. Uwolnione włosy wydawały się być teraz wężami kąsającymi w akompaniamencie dzwoniących kolczyków. Babel niezrażona zrobiła drugi krok. Na powierzchni wody pojawiły się zataczające kręgi znaki, podświetlając jezioro. Kobieta wzięła głęboki wdech i pewnie ruszyła przed siebie. Krocząc po wodzie, wydawała się być zjawą dawnej władczyni. Niestety orszak idący za nią nie był już tak spektakularny. Zgarbiona, strzelająca przestraszonym wzrokiem na boki nimfa, kurczowo trzymająca się chłopaka stanowczo niewyglądającego na odpowiednie oparcie, czerwonowłosy Nishi przypominający załamanego boga zemsty i strzelisty Aquasa miotany przez podmuchy wiatru jak samotna gałązka. Wiatr szalał wzburzając wodę jeziora i tworząc na jej powierzchni fale. Babel wbiła wzrok amarantowych oczu w wodę pod sobą. Ciecz zaczęła wirować tworząc podwodny tunel. Schody wiły się w głąb, niebezpiecznie drgając, jakby za chwilę miały zniknąć. Wyrocznia pewnym krokiem ruszyła w dół. Prowizoryczny korytarz wzbudzał w podróżnikach mieszane uczucia. Nie wyglądał na stabilny i na wszelki wypadek nie mieli zamiaru sprawdzać jego wytrzymałości, a szczególności dotykać przezroczystych ścian. Ostrożnie stawiali nogi na stopniach zagłębiając się coraz dalej. Jezioro okazało się o wiele głębsze niż przypuszczali. Schody wydawały się nie mieć końca, a na skórze Babel pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia. W pewnej chwili kobieta zatrzymała się rozejrzała się uważnym spojrzeniem.
- Czemu stoimy? – zapytał Eylass niecierpliwym głosem. Wyrocznia odwróciła się i spojrzała na czerwonowłosego wściekłym spojrzeniem. Głębia jej oczu zmroziła mu krew w żyłach. W tej chwili tunel zadrżał niespokojnie tracąc swoją i tak mało stabilną formę. Babel zachwiała się i w ostatniej chwili złapała równowagę, siarczyście przy tym przeklinając. Czuła, jak po jej ciele przebiegają tysiące małych impulsów elektrycznych. Byli już blisko dna. Musi jeszcze trochę wytrzymać. Wzięła głęboki wdech i skupiła się na odnowie korytarza, gdy znów coś uderzyło w jej prowizoryczny tunel. Po ścianach przeszły wyładowania prądu, ostatecznie skupiając swoją siłę na twórczyni anomalii w jeziorze. Babel zachwiała się i upadł na kolana. Mephisto widząc, co się dzieje złapał jej ramie.
- Szlag – warknął zabierając rękę, pod wpływem mocnego kopnięcia.
- Do diabła! – zawtórowała przestraszonym głosem Sari kurczowo łapiąc się ramienia Mephisto. – Wiedziałam, że to się źle skończy. – cała zadrżała spoglądając przed siebie.
Meph spojrzał ironicznie na nimfę chcąc wtrącić jakąś kąśliwą uwagę na temat jej odwagi, jednak przerażone spojrzenie dziewczyny powstrzymało go i podążył za jej wzrokiem. W ich kierunku płynęło wielkie, zębate coś, niebezpiecznie świecące się w ciemności. To nie zwiastowało niczego dobrego. Bestia krążyła wokół tunelu czekając na okazję, by pozbyć się intruzów. Nie było czasu na myślenie. Mephisto podniósł szybko wyrocznie i rzucił się biegiem w dół. Za nim szybko podążyła reszta. Korytarz, zapadał się za nimi z zawrotną prędkością. Gnali po zdeformowanych schodach, byle tylko dotrzeć do dna. Bestia wyczuwając przyspieszone bicie ich serc, rzuciła się do ataku. Jedna chwila i tunel przed nimi został przerwany przez elektryczną rybę. Zostali uwięzieni. Korytarz rozpadł się z obu stron drastycznie skracając dostępną dla nich powierzchnie. Po policzkach nimfy spływały łzy. Czuła na plecach oddech śmierci. Życie po raz drugi w ciągu parunastu godzin przeleciało jej przed oczami. Złapała diabła za szyję i przyciągnęła składając na jego wargach pocałunek. W tej chwili ściany tunelu pękły zalewając ich wodą. Ciecz uderzyła na nich z ogromną siłą, miotając nimi jak szmacianymi lalkami. Nagły prąd rozłączył ich od siebie. Sari pod wpływem ciśnienia wypuściła resztki powietrza. Dusiła się. W oddali dostrzegła nieprzytomne, unoszące się bezwładnie ciała kompanów. Na jej oczach jezioro pożerało każdego z nich. Ich kończyny stopniowo znikały, aż wreszcie nie pozostał po nich nawet ślad. Z jej ust wydobył się niemy krzyk. Rozpaczliwie łapiąc się za gardło, dostrzegła płynącą frontalnie na nią bestie.      

wodny-potwor,-wodny-smok-174624.jpg


________________
Ok wstawiam i idę spać. Położyłam się dzisiaj około trzeciej, czwartej nad ranem, po urodzinach brata. Impreska przednia, ale teraz nie mam na nic siły...
Pokaż wszystkie (9) ›
 

livli5
 


Rozdział 11

Zapadła ciemność, zabierając z sobą cały ból. Sari była pewna, że umarła i z jakiegoś powodu nie mogła się zdecydować, co ją pierwsze wykończyło. Żrące jezioro, czy zębata bestia. Obie opcje jej się zbytnio nie podobały.  Zastanawiała się, co ją teraz czeka, w końcu nie codziennie się umiera. W oczekiwaniu na to „coś”, wspominała ostatnie chwile swojego życia. Przypomniała sobie przerażający widok rozpadającego się ciała Mephisto. Ścisnęło ją na tą myśl serce. Zawsze myślała, że gdy dojdzie do tego, wreszcie się uwolni od niego, więc czemu brakło jej tchu? Kontrakt wiążący ich dusze był nierozerwalny i wieczny. Nie ważne, co musiał zostać dopełniony. Uśmiechnęła się do siebie. Przypomniała sobie ten feralny dzień.
Było to piętnaście lat temu. Sari uciekała przed wściekłymi właścicielami wioski, która wywróciła się parę minut temu do góry nogami. Młoda nimfa znikała i pojawiała się, doprowadzając swój pościg do białej gorączki. Śmiejąc się radośnie niepostrzeżenie zamieniła się rolami z swoimi oprawcami. Sprowadziła ich w głąb opuszczonego lasu, gubiąc każdego po kolei w gęstym borze. Z zachwytem patrzyła na strach w ich oczach, na niepewne spojrzenia. Pełne trwogi nawoływania w nadziei, odnalezienia drogi. Bawiła ją ta zabawa. Przerażone dusze niewinnych, były najwspanialszym posiłkiem. Starannie wybierała ofiarę, której strach był największy i pożerała jego ciało i duszę. Z krwiożerczym instynktem sadysty znęcała się nad ofiarami, ostatecznie składając na ich wargach śmiercionośny pocałunek. Zwodziła je obiecując to, o czym marzą. Mąciła ich umysły i doprowadzała do szaleństwa dla zabawy. Jednak tego dnia było inaczej. Gdyż w lesie pojawiła się osoba nieodczuwająca lęku. Nimfa przyglądała się kobiecie, beznamiętnie spoglądającej na trupy, na których Sari zwykła mieć posłanie. W tej chwili mierzyły się wzrokiem. Sari z zachwytem wpatrywała się w amarant jej oczu, aż skrycie zapragnęła dołączyć ciało kobiety do swojej nietypowej kolekcji. Zapragnęła skosztować tej pozbawionej uczuć duszy, zasmakować jej wspomnień i delektować się ciepłą posoką. Zadrżała z ekscytacji i zmysłowo oblizała usta. Niewzruszona postawa amarantowo-okiej tylko pobudziła jej niepohamowany apetyt. Rozłożyła się na swoim posłaniu, kładąc rękę na czaszce martwego truchła.
- Skoro tu jesteś, musisz mieć jakieś życzenie – zaczęła lekko przechylając głowę. Jako nimfa potrafiła zaglądać ludziom do umysłu, jednak nie jej. Ona wydawała się nie być żywą istotą. To był pierwszy raz, gdy nimfa poczuła wobec niej strach. Wydawało się, że kobieta nie odpowie, jednak, gdy nimfa już miała zniknąć, ta otworzyła powoli usta.
- Jest ktoś, kto chce cię poznać – głos szarowłosej rozniósł się echem po lesie, przyprawiając Sari o dreszcze. Nimfa spojrzała podejrzanie na kobietę.
- To, czemu nie przyszedł. Bał się? – zapytała z psychopatycznym uśmiechem.
- Nie. – Kobieta wyciągnęła z torby flakonik i otworzyła naczynie wypuszczając z naczynia dryfującą duszę.  Światełko lekko wysączyło się przez cienką szyjkę i przybrało postać ducha. – To jest zabłąkana dusza nieśmiertelnego, jedyne, co może ją unicestwić to pożarcie. Więc nie krępuj się.
Sari siedziała oniemiała wpatrując się to na ducha, to na kobietę. Właśnie dostała propozycję zjedzenia nieśmiertelnego. Nimfa zniknęła z swojego posłania i chwile potem pojawiła się za szarowłosą. Przejechała swoim przezroczystym palcem po jej skórze na karku. I zamierzyła się by gryźć się w jej kark, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Jednak, zanim jej to się udało, kobieta wyparowała pozostawiając po sobie jedynie znaki na ziemi i flakonik z duchem. Sari parsknęła niezadowolona z faktu, ze uciekł jej tak smakowity kąsek. Cynicznym wzrokiem zmierzyła nieszczęsną duszyczkę. Westchnęła. Nie lubiła marnować jedzenia. Więc podeszła do ducha i złożyła na jego ustach pocałunek. Dusza niczym dym wsiąkał w jej ciało. Po posiłku odepchnęła głęboko, nieśmiertelni byli tacy smaczni. Z błogim uśmiechem wróciła na swoje trupie posłanie i zaczęła delektować się smakiem pozostawionym w ustach. Złapała resztki duszy i zajrzała do jej wspomnień. I wtedy stało się coś dziwnego. Całym jej ciałem wstrząsnęły torsje. Z łzami w oczach złapała się za gardło, które wydawało się rozsadzać ją od wewnątrz. Miała wrażenie, że za chwile zwymiotuje. Z jej ust zaczął wylatywać świecący się dym. Sari łkając, błagała w myślach by to się skończyło. Po godzinie męki na wpół przytomna patrzyła na istotę, która wyszła z jej wnętrza. Przed nią stał średniego wzrostu chłopak o długich białych włosach. Wpatrywał się w nią stalowymi oczami pozbawionymi uczuć. Z jego czoła wyrastały dwa podkręcone rogi, z ramion wystawały kościste pozostałości skrzydeł. Stał przed nią nagi, cały czas utrzymując kontakt wzrokowy. Podszedł do niej powoli jak do płochliwego zwierzęcia i delikatnie wziął ją na ręce, bojąc się, że zbyt mocny dotyk uszkodzi tą delikatną istotę. Ostatnie, co zobaczyła przed całkowitym zemdleniem to czuły uśmiech białowłosego.
To było ich pierwsze spotkanie. Nie mogła uwierzyć, że tyle się pozmieniało od tamtego czasu. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. W końcu, jako małżeństwo dusz ich kontrakt nie mógł od tak wyparować. Trzęsąc się żałowała, że przez ten czas nigdy nie wyznała mu uczuć. Mógł być przerażający, ale był fragmentem jej duszy i to dzięki niemu poznała tyle nowych rzeczy, poskromiła swój instynkt i zwiedziła przeróżne zakątki świata. To dzięki niemu zmieniła się… Przed oczami stanął jej uśmiech Mephisto. Na myśl, że za życia powinna częściej wywoływać na jego twarzy ten wyraz twarzy, całkowicie się rozpłakała.  

__________________________    
Ta powinnam uczyć się bajologii i chemii, a tu siedzę i pisze rozdziały. Ech więc jak widać wżucam kolejny rozdział :D
  • awatar SallyLou: Ta moje przemyślenia z wczoraj: Olać naukę, byleby ten rozdział był :) Świetne jak zawsze, a motyw pożarcia duszy boski. Masz boskie pomysły :D
  • awatar Kate - Writes: O, widzę coś nowego. Pożarcie duszy było extra. Ja tez olałam naukę i pisałam rozdział, tylko, że w moim przypadku zignorowałam fizykę, której powinnam się nauczyć i czasowniki nieregularne z niemca.
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Ekstra :D zapraszam do mnie :D
Pokaż wszystkie (7) ›