Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 11 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 


Świat pogrążył się w ciemności. Godziny mijały, niemiłosiernie zbliżając się do wybicia północy. Park już dawno opustoszał, pogrążając się w niezakłóconej przez nikogo ciszy. Stare latarnie niedbale rzucały światło na chodnik, nadając temu miejscu upiornego wyglądu. Mróz już od dłuższego czasu tworzył swoje malowidła na szklanych powierzchniach samochodów i okien. Jednak w tym na pozór pogrążonym we śnie miejscu, dało się słyszeć raz po raz pociąganie nosem. W cieniu, na jednej z ławek, gdzie światło nie docierało, siedziała dziewczyna. Jej oddech tworzył niewielkie obłoczki, w oczach miała łzy, a całe jej ciało dygotało z zimna.
- Nie przyszedł – wyszeptała w ciemność, sprawdzając po raz kolejny tego dnia godzinę w telefonie. Zostało jeszcze piętnaście minut do północy. Oparła się o zimną ławkę i wyprostowała nogi. Spojrzała z wyrzutem na niebo, tak jakby to ono zawiniło, że jej wybranek nie przybył. Schowawszy telefon do kieszeni, skuliła się w sobie, bardziej chowając twarz w zmrożonym na powierzchni szaliku. Pociągnęła nosem.
- Co ja wyprawiam? To oczywiste, że już nie przyjdzie. Ale ze mnie idiotka. – Zaśmiała się gorzko dalej wpatrując się w gwieździste niebo i na samotny księżyc. – Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? Jestem tylko jedną z gwiazd dla niego. Jednak nie jestem jego słońcem. - Westchnęła, tworząc obłoki pary. Mróz szczypał ją w załzawione oczy i nozdrza, nie czuła już ust. Zerknęła na ekran telefonu. Za minutę miała wybić dwudziesta czwarta. Dziewczyna wstała z ławki, zerknęła na księżyc. Światło latarni niedbale oświetlało jej drobną twarz. Zielone oczy lśniły od łez.
- Jesteś aniołem? – Dziewczyna odwróciła się w stronę dochodzącego głosu. Stał tam nie wysoki chłopak, w ręce niósł złamaną róże. Dziewczyna wytarła pospiesznie łzy. I smutno się uśmiechnęła.
- Możliwe, w końcu anioły nie mają prawa kochać. – Zapadła długa cisza. Dziewczyna poprawiła szalik i ruszyła w stronę nieznajomego, by go wyminąć i wrócić do domu, w końcu i tak już nie miała, po co czekać. Mijając chłopaka poczuła jego dłoń na swoim nadgarstku.
- Skoro one nie mają prawa kochać, to, kto w takim razie ma takie prawo? – zapytał poważnie wbijając swoje ciemne spojrzenie w twarz dziewczyny.
- Nie wiem – wyszeptała, drżącym głosem. – w każdym razie nie ja.
Zachowanie nieznajomego wprowadzało ją w zakłopotanie, a sama myśl, o dzisiejszej porażce doprowadzała ją do łez. Dziewczyna przeważnie nie miała zwyczaju pozwalać się dotykać nieznajomym, jednak teraz była na skraju rozpaczy, potrzebowała zrozumienia i ciepła innej osoby.
 Chłopak podniósł dłoń dziewczyny i przyłożył do policzka.
- Może to zimno nie pozwala ci jej uchwycić. – powiedział ogrzewając jej zmarzniętą rękę. Dziewczyna zarumieniała się jeszcze bardziej. Miała ją wyrwać, jednak z jakiegoś powodu podobało jej się to. Chłopak puścił dłoń dziewczyny i podał jej złamaną róże. – To złamanie nie odbiera jej urody, a jednak nie pozwala cieszyć się jej pełnią.
- Więc czemu nie oberwałeś łodygi, wystarczy sam kwiat.
- Czemu mam pozbawiać ją serca, jedynie dla piękna? Jeśli zwiąże to złamanie będzie olśniewać każdą inną.
- Jednak nie da się jej przywrócić do poprzedniego stanu, czy nie lepiej jest kupić nową? Ta i tak wkrótce zwiędnie.
- A czy, gdy słońce przestanie świecić, zamienisz je na księżyc? Niektóre rzeczy nie można wymienić, tak jak nie można wymienić serca.
Dziewczyna zamilkła, to była prawda. Patrzyła na nieznajomego, w jego słowach dało się wyczuć drugie dno, idealnie odzwierciedlające jej sytuację. Zadrżała. Cisza trwała, a oni patrzyli sobie prosto w oczy. Zrobiła krok do przodu. Nie miała nic do stracenia. Z zaskoczenia pocałowała nieznajomego, zimno jej ust pozostawiło po sobie zdziwienie na twarzy chłopaka. Serce dziewczyny biło jak szalone. Jej twarz zrobiła się całkowicie czerwona. Uciekła, pozostawiając chłopaka w osłupieniu.
Przez kolejne dni nie mogła wyrzucić jego twarzy z głowy. Z czasem luty minął, a za nim przelatywały kolejne miesiące, zacierając wspomnienia o walentynkowej nocy. Dziewczyna powróciła do swojego życia, w innym mieście. Już nie szukała miłości, starała się żyć pełnią życia, by nie stracić jak najmniejszej chwili swojego istnienia. Jednak, gdzieś w głębi umysłu, pozostało wspomnienie złamanej róży i ciepłego dotyku nieznajomego.
 
Rok później
- Nienawidzę walentynek.
- Nie przesadzaj dzień jak każdy inny. W końcu powinnaś się cieszyć, że wróciłam do was po połowie roku nauki na te ferie, równie dobrze mogłam zostać w akademiku.
- Cieszę się, ale to nie zmienia mojego zdania, że nie cierpię walentynek. – uparcie stwierdziła. – Masz jakieś plany na dzisiaj?
- … teraz nie, później może gdzieś wyskoczę. – odparła i udała się z przyjaciółką do jej domu.

Mijały godziny i zanim się obejrzały mijała dwudziesta trzecia.
  - Może cie odwieść? – zapytała zatroskana.
  - Nie, przejdę się, mam nie daleko – stanowczo stwierdziła i ruszyła w stronę parku. Mijając latarnie, przypomniała sobie sytuację z przed roku. Uśmiechnęła się na myśl o nie typowej rozmowie. Od tamtej pory nie raz myślała, żeby spotkać się z chłopakiem, jednak nie znała jego imienia, ani nazwiska, do tego wstydziła się tego nagłego pocałunku. Czując powiew lodowatego powietrza skuliła się w sobie i poprawiła szalik. Park był prawie pusty, jedynie jej kroki odbijały się echem po okolicy. Idąc tak alejką dostrzegła siedzącą na ławce postać. Serce zabiło jej szybciej, przyspieszyła kroku. To musiał być on. Gdy tylko weszła w jej zasięg wzroku, zatrzymała się gwałtownie. Nie wiedząc, czemu poczuła ogromne rozczarowanie. Na ławce nie siedział tajemniczy nieznajomy, tylko osoba, która odrzuciła jej uczucia w ubiegłym roku.
- Czekałem na ciebie.
- I co w związku z tym?
- Nie widzieliśmy się taki szmat czasu, a ty mnie całkowicie ignorujesz.
- A co mam stać i się cieszyć, że łaskawie pan na mnie czekał? Jesteśmy teraz kwita. – wysyczała marszcząc z oburzenia brwi.
 - Widzisz w tamtym czasie nie byłem gotowy na związek z tobą, ale teraz się zmieniłaś, wypiękniałaś. – Dziewczyna nie mogła uwierzyć własnym uszom. Była rozczarowana, że niegdyś, żywiła do niego jakieś uczucia. Wściekła splunęła mu pod buty.
- Zapomnij!
Wściekły chłopak złapał jej nadgarstek i przyciągną ją do siebie.
- Żadna mi nie odmawia. – warknął jej do ucha, wydzielając nieprzyjemny odór alkoholu. Mocniej nią szarpną. Dziewczyna starała się wyrwać, jednak miała za mało siły by bronić się przed napastnikiem, jej oczy zaszły łzami.
- Zostaw ją! – usłyszała głos, rozbudzający w jej sercu nadzieję. Napastnik został natychmiastowo odsunięty na bok. – Jeśli nie zostawisz jej w spokoju zadzwonię na policję.  – ostrzeżenie spełniło swoje zadanie i wystraszyło chłopaka na tyle by szybko uciekł z podwiniętym ogonem. Poczekali chwilę, aż zniknie im z oczu i mężczyzna podał dłoń dziewczynie.
- Nic ci nie jest?  
- Nie… - odparła z ulgą. Następnie przyjrzała się wybawcy -  To ty! – zawołała zdumiona widząc tajemniczego nieznajomego z przed roku. Jego dłoń była, tak samo ciepła jak pamiętała, był trochę wyższy niż wtedy, a na jego twarzy widniał teraz szeroki uśmiech. Stali tak chwilę wpatrując się w swoje oczy.
 - Czy aniołom nadal nie wolno kochać? – zapytał patrząc jej głęboko w oczy.
- A można naprawić złamaną różę? – odparła pytaniem na pytanie.
- Według mnie już została naprawiona. – wyszeptał pochylając się nad nią. Ich zimne oddechy połączyły się w jeden. Oboje poczuli coś, co skrywało się w ich sercach od pierwszej chwili spotkania. Ich usta niepewne siebie, bały się reakcji tego drugiego, lecz po chwili pocałunki nabrały pasji, na widok której zawstydziły się same gwiazdy. Wybiła północ i tak zaczęła się historia miłości, dwójki całkiem sobie obcych ludzi, których przeznaczenie złączyło minuty po dniu zakochanych.

_________________________________
Postanowiłam wystawić to opowiadanie na konkurs, trzymajcie za mnie kciuki :D
  • awatar SallyLou: O jakie piękne, wzruszające opowiadanie. Przecudowna historia i to napisana tak epickim językiem, że zapiera dech w piersi :) Mam nadzieję, że wygrasz ( a raczej nie widzę innej opcji ) :*
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: Jeśli nie wygrasz, znajdę te szatańskie dziady i nogi z d*py powyrywam!!!! PRZEPIĘKNE!!!!
  • awatar Paulai: Boziu! Piękne... Prawie się popłakałam. :) hehe. Cudne! *.*
Pokaż wszystkie (8) ›