Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 18 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 2

livli5
 


Rozdział 14

Sen niczym delikatny podmuch wiatru uleciał z umysłu, pozostawiając miejsce dla przeszywającego bólu. Każda komórka jego ciała błagała o ukojenie. Nie miał siły się ruszyć, najchętniej oddałby się z powrotem w ramiona pustki, tylko po to, by przestać czuć i zaznać ukojenia. Jednak nicość nie nadchodziła, a w myśli wkradał się stwór o złotych ślepiach. Czarny kot przeszywał go swoim spojrzeniem, tworzącym dreszcze na całym jego ciele. Czuł, jak bestia łamie mu żebra swoim ciężarem, a następnie wyrywa skrzydło. Wspomnienie było tak żywe jakby zwierze nadal go torturowało. Jęknął próbując odegnać wizję. Był w pomieszczeniu sam. Sari. Ta myśl wyrwała go z amoku. Poderwał się raptownie, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz o wiele gorszy niż ból towarzyszący mu gdy leżał. Zawył męczeńsko i zgiął się w pół. Jego plecy paliły żywym ogniem. Ledwo mógł się ruszyć. Mroczki zamajaczyły przed oczami, powoli odbierając mu świadomość. Nie minęła chwila, gdy opadł bezwładnie na posadzkę i odpłyną w błogą pustkę, całkiem nie świadomy wpatrzonych w niego błękitnych oczu.

- Erabre, bądź dobrym chłopcem i powiedz gdzie są te wrota. – Nimfa błagała niemal na kolanach, co chwile nerwowo zerkając na kota, który przyklejony miał do pyska złośliwy uśmiech. W duszy przełykała łzy utraconej dumy. Ona, istota, która nie kłania się nikomu, teraz dosłownie płaszczy się przed nic nieznaczącym dzieciakiem. Co za wstyd. Jak tylko wyciągnie z niego co potrzebuje, to posieka chłopaka na kawałki, a następnie zje, zmazując plamy na honorze. Już nie mogła się doczekać, by posłać go do piekła.  
- Mrok chyba za mocno cie trzasnął i poprzestawiało ci się w tym ptasim móżdżku. Jeśli życie ci miłe, to zapomnij o tym miejscu. Zajmij się czymś bardziej produktywnym. Może zostań komikiem, albo coś w tym stylu, bo jak na razie całkiem nieźle ci idzie. – stwierdził ze znużoną miną, hamując mordercze myśli. Już od dobrych parunastu minut dziewczyna płaszczyła się przed nim. Z każdą chwilą coraz bardziej go to irytowało. Od czasu, gdy wypowiedziała swoje życzenie, jakby całkowicie zapomniała o otaczającym ich świecie, a jej mózg zaprogramował się na uprzykrzanie mu życia. Miał jej serdecznie dość. Spojrzał na swojego kociego towarzysza i posyłając mu porozumiewawcze spojrzenie, zakomunikował, że może się jej pozbyć. Zwierze spojrzało na niego jak na idiotę, podsumowując to prychnięciem. Erabre zmarszczył brwi, nieustanne trajkotanie dziewczyny drażniło jego bębenki, a kot jasno się określił, że to nie jego problem. Niech sam się nią zajmie. Potarł palcami kąciki oczu. Spojrzał spod łba na nimfę, która przed sekundą umilkła wyczekując jakiejś reakcji. Czerwonowłosy westchnął męczeńsko i przywołał dziewczynę do siebie jednym ruchem ręki.
Sari niepewnie zbliżyła się. Owszem chciała uzyskać odpowiedź, jednak nie uśmiechało jej się oddawanie ducha przed samą metą. Erabre podniósł swoją rękę, delikatnie dotykając czoła dziewczyny. Nimfa wzdrygnęła się, pod wpływem wewnętrznego instynktu, szybko odskoczyła w bok. Końcówki jej włosów zajęły się złotoczerwonym pyłem zwęglając je doszczętnie. Gdyby uchyliła się sekundę później, zamiast zniszczonych włosów, byłaby martwa. Nimfa szybko cofnęła się unikając kolejnego ataku. Spojrzała w oczy chłopakowi i dostrzegła ten sam wzrok, który widziała na plaży. Mroczny, pozbawiony sumienia, pełny szaleństwa i nieprzewidywalności. Erabre wyciągnął sztylety z dwóch pochw przywiązanych do pasa. W dłoniach zakręcił ostrzami, jakby trzymał w rękach zabawki. Delikatne światło dochodzące z świec ustawionych wokół szklanej ściany, sprawiały, że białe klingi mieniły się złotem. Sari nie miała czasu na rozmyślania. Spodziewała się tego. Przyjęła pozycję obronną. Świecące oczy zwęziły się w szparki uważnie śledząc napastnika. W jednej chwili skoczyła ku niemu. Jej przezroczysto niebieskie włosy zafalowały w powietrzu, by zniknąć wraz ze swoją właścicielką. Erabre znał takie sztuczki. Szybkim ruchem rozpostarł ręce i zakręcił się wokół własnej osi. Ostrza zatoczyły morderczy krąg, rozbryzgując kropelki błękitnej cieczy. Dziewczyna odchyliła się w ostatnim momencie, jednak nie zdołała całkowicie uniknąć ataku. Na jej piersi widniała szrama, z której sączyła się świecąca krew koloru nieba. Syknęła i momentalnie zbliżyła się do chłopaka przejeżdżając mu ostrymi pazurami po szyi. Zanim dotarły do tętnicy, jej dłoń została pochwycona, a ona sama poszybowała przez ramię chłopaka niczym wór zboża. Upadła boleśnie na kamienną posadzkę, a napastnik wykręcał jej rękę pod takim kątem, że nie mogła ani drgnąć, by jej sobie nie złamać. Warknęła wściekle niczym dzikie zwierze złapane w pułapkę. Błękitne ścieżki posoki torowały sobie drogę po jej przezroczystej skórze. Zabłąkana kropla skapnęła na podłogę. Niezauważona przez istoty w pomieszczeniu. Krew zdobiąca kamienne płyty posadzki, lśniły niczym diamenty. Złote ślepia pantery obserwowały jak migoczą w świetle świec, a następnie znikają wchłonięte przez kamień. Kot wycofał się całkowicie pod ścianę i bacznie obserwował rozciągające się przed nim jezioro.
Erabre przycisną dziewczynę do ziemi, nadal trzymając w rękach sztylety. Dotknął wierzchem dłoni głowę dziewczyny.
- Wybacz – wyszeptał niemal bezgłośnie.
Tego było za wiele. Dziewczyna wyrwała się gwałtownie. Głośny chrzęst rozniósł się po pomieszczeniu. Nie czuła bólu, adrenalina zapewniła jej możliwość odepchnięcia chłopaka i próby ucieczki. Z niewładną dłonią kołyszącą się z każdym jej krokiem pobiegła pod szklaną ścianę. Dotknęła zdrową ręką przezroczystą taflę.
- Zrób krok, a utopie nas wszystkich. - wrzasnęła wściekła.      
_____________________________
Dziękuję za tyle miłych słów, jesteście tacy kochani :D
  • awatar Zakira Luna: kot jasno się określił, że to jego problem.-chyba coś zgubiłaś :P Szybko się czyta, wspaniałe opisy, nosi mój ukochany Erabre :) Co tak króciutko?
  • awatar Seiti: Jestem zazdrosna o opisy walk, czemu Wam to tak łatwo przychodzi, co? A ja cierpię katusze i tak.... grr! Wiesz jak podbić me serce wspaniałymi opisami. Miodzio:D
  • awatar Lisa Angels: Najpierw miało być, że to jego problem(Erabre), ale rzeczywiście tego nie brakuje
Pokaż wszystkie (7) ›
 

livli5
 


Rozdział 14 cz.2

Groźba rozniosła się po całym pomieszczeniu. Dziewczyna stała oparta o szklaną ścianę, a płomienie świec stojące u jej nóg zafalowały pod wpływem niespokojnego ruchu. Klatka piersiowa unosiła się i opadała nierównomiernie. Z rany tuż nad piersiami sączył się życiodajny płyn. Bezwładna ręka wisiała przysparzając swojej właścicielce bólu. Zdrowa dłoń dotykała tafli szkła, a jej świecące oczy miotały determinacją. Nie żartowała, była gotowa pogrzebać ich wszystkich. Widząc morderczy wzrok chłopaka była pewna, że nie zawaha się jej zabić. Łapała się ostatniej deski ratunku. Erabre zrobił krok ku niej.
- Stój! – warknęła ostrzegawczo.
Zatrzymał się, nie odrywając od niej wzroku. Bursztynowe oczy przeszywały ją na wskroś. Już dawno nie czuła takiej presji. Całym jej ciałem wstrząsnął dreszcz, sprawiając, że zaczęła się trząść. Chłopak zrobił kolejny krok.  
- Nie waż się nawet drgnąć! – wrzasnęła, a na szkle pojawiły się drobne pęknięcia. Odgłos zatrzymał czerwonowłosego w miejscu. – A teraz gadaj! Gdzie są wrota do Hiems Tenebris!
Chłopak stał chwilę z nieodgadnionym wyrazem twarzy, by uśmiechnąć się, jednym z tych uśmiechów, które topią lodowe serca. W sali rozniósł się śmiech.
- Nie wiem. – westchnął i rozłożył bezbronnie ręce… no prawie, bo trzymał w nich sztylety. – Zabierz rękę, a ty i wesoła gromadka mojego braciszka wrócicie na powierzchnię.
- Nie żartuj sobie ze mnie! Myślisz, że ci uwierzę?! Mów! Gdzie to jest?!
Erabre westchnął.
- Twój wybór – wzruszył ramionami. W powietrzu zalśniły ostrza. Rzucone z doskonałą precyzją zatopiły się w przezroczystej tkance, przechodząc na wylot i wbijając się w szkło. Pęknięcia, rozeszły się po całej szybie. Nie miała nawet możliwości tego uniknąć. Zdumiony wzrok dziewczyny wpatrywał się w bursztynowe oczy pozbawione wyrazu. Przyszpilona do ściany, wypluła zbierającą się w przełyku krew. Ból był niczym uderzenie pioruna, szybkie i destrukcyjne. Odbierające resztki świadomości. Tęczówki chłopaka wydały się jej być dwoma słońcami tej krainy. Ciepłymi, skąpanymi w przepięknej czerwonej poświacie.
Zdrowa ręka opadła wzdłuż ciała. Nogi się pod nią ugięły, sprawiając, że całkowicie zawisła na ostrzach. Świecące błękitem oczy straciły swoje wewnętrzne światło, pozostawiając puste, czarne oczodoły.

Erabre stał wpatrując się w zwłoki zawieszona na szklanej ścianie. Odwrócił wzrok i z kamiennym wyrazem twarzy wycofał się do drzwi. Mijając kota starał się na niego nie patrzeć, jednak ten zagrodził mu drogę.
- Chodźmy stąd.
Kot ani drgnął. Jedynie patrzył przed siebie jakby wyczekiwał czegoś. Czerwonowłosy westchnął i powiódł spojrzeniem za oczami kota. Na tle jeziora wisiały bezwładnie zwłoki dziewczyny. Jej włosy ukrywały pozbawioną życia twarz. Odwrócił wzrok i chciał już pognać kota z przejścia, gdy salę spowiło jaskrawe światło. W odruchu zasłonił oczy, gdy uchylił powieki jego oczom ukazała się ona. Pysk olbrzymiej, smoko podobnej bestii zaglądał do wnętrza komnaty, niebieskie oczy mroziły krew w żyłach. Świecące łuski błyszczały od wyładowań elektrycznych. Istota chwilę trwała w bez ruchu, by w następnej chwili wpłynąć centralnie w popękaną ścianę.              
______________________________________
Chyba pierwszy raz od dawna udało mi się dobrać tak dobrą i pasującą w każdym calu do rozdziału muzykę. Szkoda, że tekst wyszedł jaki wyszedł,m ale już go nie mam siły poprawiać. Jak zobaczycie jakieś błędy, czy nie logiczne zdania, to dajcie znać :D
  • awatar Zakira Luna: O mój borze sosnowy!--->Twoje powiedzonko, idealnie pasuje do sytuacji :DJuż myślałam że z dziewczyną koniec, pogodziłam się jako taka a tu : buch! Bestia! Smoki! Erabre pokazuje pazurki! Uwielbiam takie rewolucje :D Nielogiczne zdania? Hm...,, Wiedząc morderczy wzrok chłopaka była pewna, że'' wiedząc? Chyba nie to miałaś na myśli :)
  • awatar 星FairyBlue: Mam parę skończonych opowiadań^^ Musisz ich szukać pod tagiem "Nie, to nie wydarzyło się w moim życiu" i czytać od najstarszego. Potem, inne jest pod tagiem "ever after"^^ Wszystko Ci się poukłada po kolei^^ A cała reszta faktycznie, nieskończona, łącznie z "ever after" ^^
  • awatar Kate - Writes: Kurczę... Po prostu mnie zatkało. "Wypluła zbierającą się w przełyku krew.", "Bezwładna ręka wisiała przysparzając właścicielce bólu." Ty to zawsze umiesz dobrać słowa. Twoje opowiadanie ma tylko jeden mankament; za krót-kie! Czekam na dalsze coraz bardziej się niecierpliwiąc. Znajdą się te wrota, czy nie? Wpadnij do mnie, bo tęsknię za twoimi komentarzami.
Pokaż wszystkie (12) ›