Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 26 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

livli5
 


Rozdział 15

Wodny smok z ogromną siłą zderzył się z szklaną powierzchnią. Mogłoby się wydawać, że jego wielkie cielsko rozniesie podwodną komnatę w drobny mak, jednak pomieszczenie nie zostało nawet naruszone. W miejscu zderzenia bestii z taflą szkła wyłoniła się kobieta. Wdzięcznie wyrwała się z objęć przezroczystej ściany, delikatnie opadając na kamienną posadzkę. Pozbawione pigmentu włosy spływały kaskadami, otulając niemal śnieżną cerę istoty. Wyprostowała się i nie zwracając uwagi na Dragona podeszła do przezroczystego truchła. Intensywne szmaragdowe spojrzenie zmierzyło nimfę. Niebieskie usta wydęły się w grymasie niezadowolenia. Swoją smukłą dłonią, ozdobioną w długie paznokcie koloru jeziora, przesunęła po błękitnej krwi Sari.
- Durny Erabre – fuknęła pod nosem, kładąc palec na ustach nimfy. Głos rozniósł się głuchym echem po pomieszczeniu. Chłopak założył ręce i nieznacznie się skrzywił.
- Jak zwykle, znów wszystko spadnie na mnie – westchnął i przewrócił zirytowany oczami. – Ona wypytywała o wrota, wiesz, co to znaczy. Nikt nie może się dowiedzieć. Nie pozwolę, by ktokolwiek poznał twój sekret. – Zrobił krok w jej stronę – Asho…
Zadrżała.
 - Nie uważasz, że już zbyt długo tu tkwię? Od samego początku wiedziałeś, że to się tak skończy. Jestem jedną z trzynastu wiedźm, a naszym przeznaczeniem jest ochrona Hiems Tenebris, jednak nie oznacza to, że będę tu żyć przez wieczność. Kiedyś przyjdzie dzień, gdy wrota zostaną otwarte i to nie od nas zależy, co się stanie z światem, gdy to już nastąpi. Zimowy zmierzch otuli tę krainę, a jego władca przebudzi się ze snu. – Zamilkła przejeżdżając palcem po nadal ciepłych ustach Sari.  – Wiesz, że ta dziewczyna jest małżonką duszy diabła? Niesamowite nieprawdaż? Zwykła nimfa i Mephistopheles. Kto by pomyślał. Wiesz, czemu nieśmiertelne dusze zawierają kontrakt?
- By uzyskać ciało? – zapytał nie rozumiejąc, po co cały ten wykład.
- Nie. By nauczyć się czuć. – Odwróciła się i spojrzała w bursztynowe oczy. – Jak myślisz, jakim wyborem dla diabła była nimfa? Istota słuchająca się jedynie siebie i swoich własnych instynktów?  - zaśmiała się do siebie. Następnie zwróciła się z powrotem w stronę nimfy. – Podróżowałam z nimi, jakiś czas przed tym jak cię poznałam. Szukali Ashy, po całym świecie, przemierzali krainy Zmierzchu, Dnia, Nocy i Świtu. Jednak nikt nigdy nie podejrzewał, że podróżuję razem z nimi… Prawda Sari? Niczym głupcy goniliście za czymś, co jest nie możliwe. I kto by pomyślał, że przez wasz cel, będziesz tu teraz na wpół martwa. Nie mogłaś, chodź raz niczego nie zepsuć? –Zapytała wpatrując się w puste oczodoły. Złapała za sztylety i wyciągnęła je jednym szybkim ruchem, uwalniając ciało, które pod wpływem grawitacji opadło bezładnie na ziemię. Asha spojrzała na spore wgłębienie w szkle, niezadowolona pokręciła głową. – Tak być nie może. – Machnęła ręką, a wokół niej pojawiły się trzy, pływające w powietrzu duchy przypominające ryby. Delikatnie dotknęła ręką przezroczystej tafli, a ta zasklepiła się, rysy znikały jedna po drugiej, by całkowicie zniknąć.  – I proszę, widzisz? Już po sprawie.
Uklękła obok ciała i odwróciła je tak, by leżało na plecach. – Widzisz? Jak nowe, nie musisz się już wstydzić. Nie obrażę się… - zamilkła głaszcząc przezroczysty policzek - Mówiłam, że to niebezpieczne. Idiotka… A teraz już wstań… proszę…  
Erabre stał z kamiennym wzrokiem wpatrując się w wiedźmę. To, co widział mogło być objawem szaleństwa, jednak on tego tak nie postrzegał. Patrząc na z trudem opanowującą się Ashę, łamało mu się serce, jednak nie żałował. Musiał ją chronić, a nimfa zagrażała wszystkiemu, czego ona strzegła.
- Asho… chodźmy stąd. – zaproponował miękko, kładąc swoją dłoń na jej ramieniu.
- Nie! – warknęła strącając jego rękę.
- Ale ona nie żyje. – wtrącił ostrożnie – Już się nie obudzi.
Gdyby spojrzenie mogło ciąć, to Erabre byłby już stosem małych kawałeczków.
- Głupcze! Twój wzrok jest tak samo upośledzony, co twój mózg. Ona zapadła w sen. Dopóki jej skóra jest przezroczysta, nie umarła. Jej dusza nie opuściła ciała. Meph, by na to nie pozwolił. Szczególnie on.
Nishi miał wątpliwości, co do jej słów, w końcu sam zatopił w niej dwa sztylety. Czyżby mogła przeżyć taki cios? A jeśli tak? Czy powinien ją teraz dobić? Spojrzał beznamiętnie na ciało nimfy, które obejmowała delikatnie Asha. Nie, jeśli to zrobi, ona go znienawidzi. Było ją wcześniej zrzucić z tego okna.
- Jeśli chodzi ci o tego białowłosego, to on też nie jest w najlepszym stanie… - mruknął pod nosem przypominając sobie, wyczyny kocura. W odpowiedzi dostał wściekłe spojrzenie.
- Czy was nie można zostawić na chwilę samych?! – wrzasnęła, tak głośnio, że siedzący w rogu kot odruchowo się położył i zakrył uszy. – Coś ty mu zrobił?!
- Ej to nie moja wina, to Mrok zrobił sobie z niego wycieraczkę. -  burknął urażony chłopak. On tu stara się posprzątać bajzel, a ona się jeszcze wścieka. Kobiety. Jakoś nigdy jej nie interesowało, co się dzieje z „przybyszami ” z powierzchni. Ci, którzy grzecznie przebywali w kapsułach z czasem tracili pamięć i wtedy zostawali przez niego wystawiani na obrzeża kraju. Jednak cała reszta, która ośmieliła się wyjść zostawała posiłkiem Lorda. Asha westchnęła łapiąc się za głowę. Żałowała, że wcześniej nie rozpoznała osób schodzących wodnym korytarzem.
- Lord! – zawołała kota i wyciągnęła ku niemu rękę. Pantera z skruszonym spojrzeniem podeszła do swojej pani. – Idźcie do komnaty z kapsułami i wyciągnijcie wszystkich przybyłych. Przyprowadźcie ich tutaj. – rozkazała, nieznoszącym sprzeciwu tonem. Kocur i Nishi spojrzeli po sobie i wyszli z pomieszczenia.
Erabre miał paskudny humor, w głowie mu brzmiały słowa brata i wiedźmy, nawzajem walcząc o jego uwagę. Dojrzałość, czy ona. Słowa miały moc. Mąciły myśli i budziły wątpliwości. Bolała go świadomość, że nie jest dla Ashy jedyny. Od trzech lat nie miał nikogo innego. Kochał ją. Wiedźma z Jeziora skradła jego serce, a on głupi wierzył, że to będzie trwało przez wieki. Łudził się nadzieją, że ta piękna istota nigdy go nie opuści. Marzył by nigdy nie wyszła poza brzeg jeziora, by odcięta od świata była tylko jego. Nie chciał zmian. Lękał się, że po opuszczeniu swojej samotni pozna jego słabość, beznadziejność… a przede wszystkim samotność i hańbę. Bał się zniesmaczonego spojrzenia, rozczarowania na jej gładkiej twarzy. Nie zniósłby tego.
Dotarłszy do komnaty, przed oczami chłopaka staną obraz diabła, ledwo stojącego na nogach. Pozbawiony jednego skrzydła, wydawał się być groźniejszy niż zwykły pomiot piekła. Z zamglonym wzrokiem wpatrywał się w pustkę, na jego twarzy malowało się cierpienie. Chłopakowi wydawało się, że białowłosy widzi coś, czego on nie dostrzega. Po policzkach diabła spłynęły dwie ścieżki łez. Srebrne oczy zamknęły się, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Opadł na kolana.

Mephisto czuł zimny metal w swoich trzewiach, rozrywana tkanka, zamroczyła go równie mocno co wyrwane skrzydło. Spojrzał na swój tors, jednak nie ujrzał dwóch rękojeści, których spodziewał się zobaczyć. Nagły natłok cudzych uczuć przyprawił go mdłości. Przed oczami stanął mu obraz Sari oddającej ducha. Ścisnęło mu się serce. Przeszywający ból zalał jego duszę. Cząstka nimfy, która była w nim ukryta, zaczęła się rozpadać. Musiał działać. Jednak jego ciało odmówiło posłuszeństwa. Pogruchotane kości, niemal uniemożliwiały ruch. Przezroczyste łzy spadły na posadzkę. Bezradny diabeł wewnątrz swojej duszy przeklinał los. Mógł jedynie czuć, jak jego część ulatuje w niebyt. Na skórze białowłosego pojawiły się drobne pęknięcia, jakby był stworzony ze szkła. Pajęcza sieć rozprzestrzeniała się powoli od szyi.

Erabre widząc rozpacz diabła skrzywił się. Jeśli nie przyprowadzi go na czas do Ashy ta zabije i jego... Podszedł do Mephisto i pomógł mu wstać. Zdziwiony chłopak spojrzał na Dragona jakby ujrzał ducha, jednak nie pytał. Na wpół przytomny pozwolił się prowadzić w nieznanym sobie kierunku.
__________________________
Nic więcej nie wymyśle.
Dzisiaj byłam w teatrze na "Weselu"... nigdy więcej w mojej skali oceniania było to 4,5/10, bardziej podobał mi się "Król Lear". Ale cóż to nie ja wybieram podstawę programową w liceum. Jutro do szkoły i na dzień dobry 2 kartkówki z anglika. Bosz jak ja nie cierpię języków obcych!
  • awatar Another day: 'Wesele" to nuuda ale za to Twoje opowiadanie jest świetne :D I fajna nutka, można się przy niej zrelaksować;) Powodzenia na tych kartkówkach :)
  • awatar Kate - Writes: Przezroczyste truchło, niebieska krew OMG. Niemożliwe pisze się razem, ale to tylko literówka. Obraz uczuć mojego ulubionego Memphisto bezbłędny. Jak ty to robisz, no jak? Zastrzeżeń nie mam. I, to prawda co mówi (wróć, pisze) Another Day, "Wesele" to nuda. A ja mam jutro sprawdzian z niemca.
  • awatar SallyLou: No czekałam na powrót Mephisto i się w końcu doczekałam :) Opisy zaparły mi dech, niemal poczułam się jakbym była w tej grocie :) "Wesele"... Tego bez tłumacza nie zrozumie się chyba :D
Pokaż wszystkie (6) ›