Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 29 czerwca 2015

Liczba wpisów: 5

livli5
 
zakiraluna
 
anime-wallpapers-anime-boy-pictures-wallpaper-37107.jpeg

Imię: Feliks
Nazwisko: Black
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Orientacja: Hetero
Status: Geniusz matematyczno-chemiczny i najlepszy uczeń męskiej populacji szkoły im. Rafaela. Nominowany do zawodów o miano przewodniczącego szkoły.
Kolor oczu: Złoty
Kolor włosów: Czerwony
  • awatar Seiti: Tak, powinnam robić takie zapiski przy tworzeniu, a nie potem szukać, kto jak wyglądał.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

livli5
 
zakiraluna
 
Macham sennie ręką... Zabiję ją... ukatrupię żywcem... zgniotę i spuszczę w klozecie... Bzy... Agh! Podrywam się gwałtownie i z całych sił trzepię zdezorientowaną muchę, aż ta pod pływem ciosu przelatuję przez cały pokój, by uderzyć z impetem o przeciwległą ścianę. Punkt dla mnie. Opadam z powrotem na łóżko w celu powrotu do tej pięknej panienki z mojego snu, gdy po pokoju znów odzywa się ten irytujący dźwięk. Czyżby mucha wróciła do świata żywych? Zrezygnowany podnoszę się do siadu i nim się rozmyślę wstaję z łóżka. Po drodze do łazienki łapię swoje okulary. Wszystkie czynności związane z poranną toaletą wykonuję automatycznie, dopiero po prysznicu jestem wstanie jako tako funkcjonować. Zakładam swoje cichy i wychodzę do szkoły. Zirytowany przechodzę przez alejki kwiatowe i dochodzę do głównego budynku szkoły... już w wejściu widzę powieszone plakaty.
Boże, to dzisiaj. Te nieszczęsne zawody. Czy oni naprawdę myślą, że się nadaję do tej "zabawy"? Bieganie i szukanie zagadek, różnych przedmiotów, a do tego trzeba znaleźć ten pedalski klucz przewodniczących. Nic dziwnego, że dziewczyny mają na niego taką chrapkę. Z chęcią bym im go oddał, gdyby nie fakt, że to on daję władzę w tej szkole. A jak przegram, to chłopaki mnie ukatrupią. Trzy lata pod pantoflem dziewczyn... straszne...
  • awatar Seiti: Oczywiście super napisane, ale jakoś nie lubię tego rodzaju opków. Nie wiem dlaczego.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

livli5
 
zakiraluna
 
Właśnie stoję słuchając szumu spadającej wody z mis fontanny, gdy dosłownie poczułem na swoich plecach żądze mordu. W tej szkole jest tylko jedna osoba, która mogłaby tak bezwstydnie próbować zabić mnie wzrokiem. Odwracam się z typowym dla mnie uśmiechem. Ta osóbka jest gorsza od tej muchy z rana... mała wkurzająca i nie do zgniecenia. Nie ważne ile razy bym ją trzepał, ta i tak będzie wnerwiająco bzyczeć.
- Witam "księżniczkę", czyżbyś się za mną stęskniła? - pytam z największą ironią na jaką mnie stać. Nie dość, że na moją głowę zrzucono odpowiedzialność, za zdobycie przywództwa szkoły, to jeszcze, muszę o nie walczyć z tym wodorostem. Świat schodzi na psy... ale jak uda mi się ją zrównać z błotem, to może wreszcie definitywnie się ode mnie odczepi.
 

livli5
 
zakiraluna
 
Ona jest taka zabawna, gdy się denerwuje, a tym bardziej, gdy próbuje odszczekiwać. Ale serio, żaba? Ona to ma gust.
- Nic dziwnego, że tęsknisz za swoim księciem. Pewnie całujesz te wszystkie żabki w jego poszukiwaniu. Biedaczkom współczuje to musi być trauma do końca życia. A co do zwycięstwa, to owszem gratuluję wygranej królowej głupoty. - Ta mała pchła nie będzie mi tu podskakiwać. Musi poznać swoje miejsce. Uśmiecham się jeszcze szerzej. Widząc jej minę wybucham śmiechem... Nie mogę... Dosłownie przez moment widziałem jak z jej małej, tępej główki wyrasta para rogów. Widok bezcenny.
 

livli5
 
zakiraluna
 
Gdy przestaję się śmiać, patrzę na jej starania z politowaniem. Muszę się tu akurat z nią zgodzić. Jestem geniuszem w przeciwieństwie do niej... zaraz, ja, żabą? Wyobrażając siebie jako małe zielone zwierzątko, aż mnie przeszedł dreszcz. Ale nie miałbym nic przeciwko gdyby dziewczyny mnie z tego powodu całowały. Na przykład ta nieznajoma z mojego snu... Nie byłoby tak źle. Jak na zawołanie Laura pochyla się w moją stronę. Czy jej już kompletnie na mózg padło? Jak wpadło jej do głowy by mnie zgwałcić przed zawodami, by mieć prowadzenie, to jej się nie uda. Powodzenia... Zabawne. Czemu nie. Każda pomoc się przyda. Patrzę jak dziewczyna się odwraca na pięcie, ciesząc się mniemaną wygraną. Jasne.  
- Dzięki. Skoro według ciebie jestem żabą, to znaczy, że jednak się za mną stęskniłaś. Nie wiedziałem o twojej skrytej miłości do płazów.
- uśmiecham się prowokująco i zanim ten wodorost zdążył się odszczekać odchodzę do stołówki, nakładam sobie talerz kanapek i siadam przy jednym ze stolików. Nie mija chwila, gdy pomieszczenie się całkowicie zapełnia. Dzisiaj zaczynają się zawody, a to oznacza, że przez tydzień nie będzie zajęć. Wszędzie są kamery, które będą nagrywać nasze zmagania i zapewniać rozrywkę uczniom, nie wspominając już o nauczycielach. Zero prywatności... ciekawe jakie będą pytania. Pochłaniając kolejną kanapkę już obliczałem prawdopodobieństwo możliwej skrytki dla klucza przewodniczących. Według moich obliczeń spora szansa była, by schowany był w bibliotece. Ale na pomimo tego jest tylko pięć setnych procenta szans, że znajdę go sam, bez wskazówek dołączonych do zagadek. A to oznacza, ze będę musiał się nalatać, by to wygrać...