Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 12 lipca 2015

Liczba wpisów: 8

livli5
 
Oto akcja, która małymi kroczkami wkracza na pingera. #Tagi tak to właśnie o to się rozchodzi. Bazując na własnym doświadczeniu niewiele osób dodaje tagowanie. Oto mój apel! Ci co nie odkryli tej wspaniałości przeczytajcie ten wpis, a wasze życie zmieni się nie do poznania.
#Tagi to jedna z opcji zaistnienia w internecie. Jeśli piszesz #opowiadanie, #rysujesz, lub prowadzisz bloga z konkretnymi zainteresowaniami dodaj swój #Tag a już osoba na twoim blogu będzie miała prostszą nawigacje.

resize_image.php.jpg


Oto przykład:

Prowadzisz blog o opowiadaniach, rysunkach i w między czasie wrzucasz posty z cytatami. I tu zaczynają się schodki. Jeśli piszesz 3 opowiadania, to szukanie początku przeważnie jest udręką. Chyba, że wszystko ma swój tag. Wtedy sprawa jest prosta. Gość zainteresowany akurat opowiadaniem, naciska odpowiednie miejsce i wyświetlają mu się konkretne posty. Jeśli się to mu spodoba, spokojnie może zacząć obserwować dany tag.

tag.png


#Tagi pozwalają także na szukanie "poza stroną główną pingera" Każdy z was na swoim profilu ma zakładkę "Tagi". To ta pomiędzy "obserwowani", a "Nieopublikowane". Tam znajdziesz obserwowane posty, czyli spokojnie możesz uporządkować sobie gdzie pojawią się twoi ulubieńcy.

Dzięki za uwagę, jeśli ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej to nie ma problemu pytajcie :D Zezwalam na kopiowanie i udostępnianie tego wpisu dalej więc się nie krępujcie :D
  • awatar Zakira Luna: Widzę że bierzesz się za uświadamianie ludzkości :P
  • awatar Kate - Writes: Dalej mnie to nie przekonuje. Dziwaczne jakieś.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

livli5
 
zakiraluna
 
Jak mi idzie rozwiązywanie zagadek? Krzywię się wspominając moje postępy
- Cudownie - stwierdzam z ironią wskazując ręką na pomieszczenie, które w chwili obecnej wygląda jak po przejściu tornada. Tak oto moje rozwiązywanie zagadek. Gdy mnie nominowali do tego zadania, nie było mowy o tym, że mogę napotkać trudności w postaci walących się regałów, wściekłych kotów i z biczowanych pleców... no oprócz kota reszta to jakby nie patrzeć moja wina. Spoglądam podejrzliwie na Laurę. A jak ona już rozwiązała wszystkie zagadki? Co wtedy? Masakra. - Ten kto wymyślał te zawody musiał być nieźle pijany.
...
Zaraz? Czy ja to powiedziałem na głos? Cholera! Mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał bo dyrektor wywali mnie ze szkoły...
 

livli5
 
zakiraluna
 
- Powinnaś się częściej ze mną zgadzać - stwierdziłem spokojnie, w końcu to rozwiązałoby większość naszych konfliktów. Najpierw przemyśleć, potem osądzić. A nie odwrotnie. - Idę zanieść tą apteczkę, bo mi zaraz ręka uschnie... No chyba, że moja obecność jest ci niezbędna do dalszej egzystencji - Żartuję i rozbawiony puszczam jej oczko.
 

livli5
 
zakiraluna
 
- Ty się nigdy nie zmienisz co?- Wykrzykuje zatrzymując mnie w miejscu. - Masz tak rozbuchane ego, że chyba zaraz pękniesz! Wyobraź sobie że nie, świetnie sobie bez ciebie poradze! Gdyby nie ty, nie miałabym rozchatanego policzka i siniaków!

Mrugam parokrotnie i zdezorientowany patrzę na jej nagły wybuch. Czuję się jakbym przed chwilą dostał kilofem w głowę. Kompletnie nie wiem o co chodzi... Czy coś źle zrobiłem? Uraziłem ją czymś? Przekrzywiam głowę na bok i wpatruję się w czerwoną od złości Laurę. Czy ona na serio musi zawsze wszytko brać tak do siebie? Przecież jej nie zjem, nie wydłubie oczu i nawet do sądu nie pośle... chociaż to dałoby się załatwić.
- O co ci znowu chodzi, co? - pytam nie podnosząc głosu. W takich sprzeczkach zwykle wygrywa ten, który nie daję się ponieść emocjom. - Naprawdę nie chciałem by coś ci się stało. I uwierz, że gdybym naprawdę miał złe zamiary nie narażałbym się na zbombardowany kręgosłup. - dodaję zirytowany. Nagle zaczynam żałować, że w ogóle jej pomogłem. Jakbym tego nie zrobił, nie musiałbym przez to teraz przechodzić.
- Spróbowałem być dla ciebie miły, ale widzę, że wodorost zostanie tylko wodorostem. Już wolałbym towarzystwo tej maszyny do zabijania zwanej kotem.  
Po tych słowach odwróciłem się i wyszedłem z biblioteki po drodze rzucając na stół apteczkę.
 

livli5
 
zakiraluna
 
Wściekły krocze przed siebie w kierunku drzwi wyjściowych. Mam dość tej całej konkurencji, Laury, książek i kota! Czy nie mogli wybrać innej dziewczyny na przedstawicielkę? Choćby tą czarnowłosą Wiktorię, która specjalizuje się w fizyce, albo Alicję od biologii. Kurdę! Nawet Eliza byłaby lepsza od niej! Wkurzony przeczesuje dłonią włosy i poprawiam okulary. Cale szczęście jakimś cudem są w jednym kawałku. To byłby koniec, gdyby coś się im stało. Zatrzymuję się na chwilę i głośno wzdychając zdejmuję okulary i przecieram je końcem koszuli. Nagle czuję szarpnięcie. Zaskoczony odwracam się i trzask! Oprawki wypadają mi z ręki, a gdy chcę je podnieść, staję na nich czyjaś noga... Cholera!  
- Kot! Gdzie ten twój przeklęty kot?!
Podnoszę na nią pełny nienawiści wzrok. Moja wada nie jest jakaś wielka, ale wszystko poza promieniem dziesięciu metrów strasznie się rozmazuje. Czy jej do końca odbiło?! Może jej geny są zaprogramowane na zwycięstwo, a gdy przegrała postradała rozum? Wziąłem głęboki wdech i podniosłem złamane okulary. Wsadziłem je do kieszeni spodni, następnie bez słowa się odwróciłem. Jeśli z na zostanę jeszcze chwilę to rozszarpię dziewczę na strzępki i kot nie będzie jej potrzebny.
  • awatar SallyLou: O na to bym nie wpadła, że ten kot jest taki ważny :) A Feliks i Laura znowu w mniej przyjaznych stosunkach. Ta para jest boska, tak różni, że nie ma nudy, gdy się to czyta :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

livli5
 
zakiraluna
 
- Hej, zaczekaj! Przepraszam cię, nie zrobiłam tego umyślnie! - No raczej, kto normalny niszczy innym okulary? Nie jestem tak głupi, by pomyśleć, że zrobiła to specjalnie. Zresztą skąd miałby wiedzieć, że akurat w tym momencie one mi spadły?
- Przecież wiesz że nie chciałam!-  Noż! Czy ona nie może się odwalić! Nie załapała spojrzenia pod tytułem "spieprzaj gdzie raki zimują, albo kaput?!" Spokojnie Feliks, kiedyś się odczepi... dziesięć, dziewięć, osiem, siedem... Nagle jej małe ciałko zagradza mi drogę do drzwi.
-Zatrzymaj się i spójrz na mnie!- Wrzeszczy jak opętana, jeszcze chwilę, a nie tylko oślepnę ale i ogłuchnę... AGH! UKATRUPIĘ! A chciałem się gdzieś zaszyć, by się uspokoić! Łapię jej małą osóbkę i cała siła woli staram się nie trzasnąć jej o ścinę. Mimo wszystko delikatnie przestawiam ją na bok. Szybkim trochę nie zdarnym ruchem przyszpilam ją do ściany. Spoglądam jej prosto w oczy.
- Zadowolona? Teraz jesteśmy kwita.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

livli5
 
zakiraluna
 
Zahipnotyzowany spojrzeniem jej zielonych oczu, próbuję dostrzec coś więcej niż pogardę do mojej osoby i strach. Dopiero gdy zamyka swoje powieki przyozdobione wachlarzem odrywam się od niej jak opętany. Co to do jasnej anielki było? Nagle Laura z powrotem wpadła w moje ramiona.
- Noż! - Próbuję ją odepchnąć, ale ona zjeżdża głową bezwładnie w dół po mojej klatce piersiowej, niczym lalka. łapię ja zanim dosięga linii spodni... Tego jeszcze by brakowało.
- Ej, co ty wyrabiasz? - pytam zdenerwowany. Potrząsam ja lekko. Ale ona jest nieprzytomna. Spanikowany kładę ją na podłodze. O borze sosnowy! A jak to wstrząśnienie mózgu?! Albo co gorsza krwiak?! Zdesperowany sprawdzam jej tętno. Serce bije. Co tam było dalej? A tak oddech. Nachylam się uchem nad jej ustami i jednocześnie spoglądam na klatkę piersiowa. 10 sekund... oddycha. Czuję niewyobrażalną ulgę, ale to mnie nie uspokaja. A jak dostała krwotoku mózgu? Jak to do licha sprawdzić?! Co robić?!  Rozglądam się i ostatecznie postanawiam spróbować ją ocucić. Jeśli nie zareaguję, pobiegnę po pomoc. Nachylam się nad nią i potrząsam ją za ramiona.
- Laura - wydzieram się jednocześnie zawsze może to pomoże. Gdy wiedzę, jej falujące powieki, aż impulsywnie łapię ją w ramiona i przytulam do swojej klatki piersiowej. Jedną ręką głaszczę jej potargane włosy.
- Dzięki Bogu - szepczę.
 

livli5
 
zakiraluna
 
- Dzięki Bogu - szepczę. Obudziła się i nie grozi mi oskarżenie o morderstwo... Oddycham z ulgą, ale mimo wszystko nadal się trzęsę z nagromadzonych emocji. Spoglądam na nią badawczo, czy wszystko w porządku. Wtedy nasze spojrzenia się spotykają.
-Masz bardzo ładne oczy bez tych okularów wiesz?- zamieram. Czy ja dobrze słyszałem? Nagle sobie uświadamiam, że to wszystko mogło być najzwyklejszą ściemą. Udała nieprzytomną, bym ją puścił i musiał z nią zostać. Nie mogąc znaleźć zagadki. To miałoby sens. Bez problemu puszczam ją z objęć i mierzę badawczym wzrokiem. Czy dałaby radę, tak perfekcyjnie to odegrać? I czy rzeczywiście to było ukartowane, to oznacza, że się zbłaźniłem?
- Boże jak mi głupio...- Mówi odsłaniając twarz, a jej policzki są cale czerwone. Czy mogłaby to udać? Mam mętlik w głowie. Wierzyć, czy nie? Zmęczony myśleniem opieram się o zimną ścianę z jednej strony to łagodzi, jak i przysparza mi bólu. Zamykam oczy i wzdycham przeciągle. Czyżby dwa proszki to było za mało?