Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 6 września 2015

Liczba wpisów: 2

livli5
 
Szliśmy wzdłuż brzegu jeziora rozmawiając o tym, jak chłopaki z klasy wrobili nas w to spotkanie.
- Sam wpadłeś na pomysł z tymi stokrotkami?
Skinął głową patrząc się gdzieś przed siebie.
- Muszę przyznać, że to bardzo oryginalne. Myślałam, że to Adam mnie zaprosił.
- Adam? – zapytał rozbawiony Darek. – Nie, on by na to nigdy nie wpadł, ale skąd myśl, że to on? Zawsze myślałem, że bujasz się w Arturze.
 - Odpuściłam go sobie… muszę zacząć żyć wreszcie dla siebie – stwierdzam wpatrując się w tafle jeziora. – Wiesz, i tak nie jestem w jego typie.  
 - Serio? – zdziwił się. – Artur może i nie jest najprzyjemniejszą osobą, ale bardzo o ciebie dbał. Nawet zagroził, że jak ktoś się do ciebie zbliży, to go spierze na kwaśne jabłko. Zawsze cię wszędzie z nami zabierał, a jak ciebie nie było rozglądał się, jakby cię szukał. To on podsunął mi pomysł z stokrotkami. Nawet pomagał mi je zbierać.
Prychnęłam.
- Traktuje mnie jak siostrę, tego nie da się przeskoczyć. Chociaż nie, chyba bardziej to pasuje na zabawkę, pieska, którym się opiekuje, bierze na spacery i jak ma ochotę to dręczy. Nie jestem dla niego nikim więcej. Nie mogę więcej udawać, że nie obchodzą mnie jego związki, że nie ranią ciągłe przytyki. Kpiny. Po prostu mam już dość.
- No też prawda, trochę tak to wygląda. – westchnął – Nie miałbym nic przeciwko, by Jola miała mnie, chociaż za psa. Bo póki, co jestem w jej oczach zerem.
- Będzie dobrze, masz przed sobą czystą kartę, to tylko od ciebie zależy, czym ją zapełnisz. Ja swoja szansę straciłam, dlatego porwałam ją i zaczynam od nowa.
- Z Adamem? – pyta sceptycznie. – Szczerze ci radzę znaleźć sobie kogoś innego. Jeśli nie chcesz znów zostać zraniona, odpuść sobie. Jesteś bardzo ładna, zasługujesz na kogoś lepszego od Adama.
- Ja ładna? A myślałam, że masz lepszy gust – zaśmiałam się, jednak za chwilę przypomniałam sobie ostrzeżenia Artura. – Co wy macie do Adama? Myślałam, że się kolegujecie. Najpierw Artur, teraz ty.
Zamilknął i sposępniał.
- To nie tak, że go nie lubię, bo spoko z niego kumpel, ale… - podrapał się zakłopotany po głowie.
- No wyduś to z siebie! Mam dość niedomówień.
Spojrzał na mnie jakby zaskoczony.
- Zapytaj Artura.
- O nie! Nie mam zamiaru rozmawiać z tym egoistą, skoro coś wiesz, to mów tu i teraz – widząc, że się wacha, robię krok do przodu – Bo zaprzepaszczę twoje szanse u Joli.
- Hola! No dobra, ale pamiętaj, że miałaś mi pomóc. – unosi ręce na znak poddania i siada na pobliskiej ławce. Dołączam się do niego i wbiłam w niego niecierpliwe spojrzenie.
- Oko, za oko. Ząb, za ząb. Mów, co wiesz. – pośpieszyłam go, nie mogąc wytrzymać tego napięcia.
- A więc… Adam jest kolekcjonerem…
Patrzę na niego zastanawiając się, czy całkowicie zdurniał, czy kosmici zrobili mu pranie mózgu… a może nie pojawienie się Joli doprowadziło nieszczęśnika do stanu obłąkania. W tym Momocie wszystko jest możliwe.
- Możesz jaśniej? Bo chyba nie kminie, co to ma do mojego spotykania się z nim.
Darek westchnął, jakby sama myśl ciążyła mu na sercu.
- Jest kolekcjonerem dziewczyn.
Wybucham głośnym śmiechem, klepiąc go po ramieniu rechoczę się w niebogłosy.
- A to kawał – łapię się za brzuch, by złapać oddech – Chyba pomyliłeś osoby, mówimy tu o Adamie, nie Arturze.  – ocieram łzy rozbawienia i patrzę na śmiertelnie poważnego Darka. Nie. Nie może być. Może rzeczywiście oszalał. Zamieram z ręką na jego ramieniu. – Czy ty sobie ze mnie żartujesz?
- Nie… Raisa, tylko się nie denerwuj i posłuchaj mnie do końca, ok? – przetrawiam to w głowie, ale ostatecznie skinęłam głową. Darek wziął głęboki wdech. – Nie powinienem ci tego mówić, więc zachowaj to dla siebie. I za nic w świecie nie mów, że wiesz to ode mnie, jasne?
- Tak.
- A więc… to było na którejś imprezie na początku liceum. Nie wiem, co tam się dokładnie stało, ale koniec końców Adam z Arturem założyli się, kto więcej rozkocha w sobie dziewczyn. – Wytrzeszczyłam oczy i już miałam coś powiedzieć, ale zasłonił mi usta palcem. - Nie przerywaj mi. Ja oczywiście nie chciałem w to wejść, bo nie oszukujmy się, nie miałbym z nimi szans. A zresztą już wtedy miałem kogoś na oku, ale nie o tym teraz. Wracając do zakładu. Byli pijani, ale założyli się o coś i oboje bardzo poważnie podeszli do całej akcji. Artur, bez skrępowania wyrywał wszystkie dziewczyny, jakie wpadły mu w oko, a Adam robił to samo, tyle, że dyskretniej. Dlatego możesz mieć błędną opinię o Adamie. A jako twój kolega, wolę byś wiedziała, ze to, co on robi to tylko gra. Gdy tylko się ugniesz, odhaczy twoje nazwisko i poleci do innej.  
Nie wiedziałam, co myśleć. Miałam mętlik w głowie.
- A to świnie. Bezrozumne orangutany. Psy na baby.  – wymyślam coraz bardziej wymyślne nazwy na te wstrętne stworzenia godne zamknięcia w klatce. – A ty?! Od tak wiedząc, o ich chorym podejściu do świata patrzyłeś jak łamią serca tym wszystkim dziewczynom?! Zaraz, to nie tak. – śmieję się z siebie. Wszystkie puzzle ułożyły się w całość – Artur, to wszystko jego plan by mnie uprzedzić do Adama. Przyznaj się, to on ci naopowiadał tych bzdur. To on wrobił nas w to spotkanie, wiedząc, że opowiesz mi tą historię. – wstałam z ławki i spojrzałam z góry na przeczącego chłopaka. Zmierzyłam go lodowatym spojrzeniem. – Jesteście żałośni, nie mam zamiaru tego dłużej słuchać.
  • awatar Zakira Luna: ,,Szliśmy w złóż brzegu jeziora,,- literówka ;) Więcej błędów nie znalazłam, podobała mi się ta ich rozmowa...to co z tym zakładem? Był czy to tylko bzdety wymyślone przez Arturka? :P
  • awatar SallyLou: Kurde, a ja na początku dawałam obu szansę na bycie fajnymi bohaterami. Co za dwulicowe świnie.... Ciekawe jaki udział w tym wszystkim ma Darek i czy okaże się trochę lepszy od tych dwóch prymitywów.
  • awatar Kate - Writes: @SallyLou: Ja stawiam na to, że tak. Zapałałam do niego nagłą i wielką sympatią.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

livli5
 
Jestem zła? Owszem. Jestem wściekła? Niekoniecznie. O dziwo słowa Darka, pomimo pierwszego zaskoczenia i oburzenia, spłynęły po mnie jak woda. Czy to ważne, że otaczają mnie same kanalie? Po jakiego grzyba mam marnować sobie życie na tych intrygantów. Prawda, nieprawda, jeden kit. Teraz jest mi już wszystko jedno. Na świecie są miliony facetów. Ba! Czemu mam się w ogóle nimi zajmować? Czemu nie zacznę szukać własnej pasji? Czegoś co pochłonie mnie na tyle, by oderwać się od rzeczywistości, wylać swoje żale, by następnego dnia, móc z czystym sercem kroczyć przed siebie?  Od dziś koniec z tym. Kończę z Arturem i ogólnie chłopakami. Szczerze nie wierze do końca Darkowi, ale mimo to Adam trafia na czarną listę do odwołania. Czas zająć się sobą. Tylko co ja mam teraz zrobić? Marszczę brwi i zastanawiam się nad swoim życiem. No cóż… nie mam jakiś nadzwyczajnych planów. Może wrócę do tego, co kiedyś lubiłam robić? A może powinnam poszukać czegoś nowego. Z tym oto całkiem, o dziwo, pozytywnym nastawieniem wracam do domu i rzucam się na swoje łóżko. Wyciągam pracę domową i zaczynam ją pieczołowicie odrabiać, błądząc myślami kompletnie gdzie indziej. Wraz z zapianiem ostatniej litery, zamykam z trzaskiem zeszyt i podrywam się do pionu. Wiem! Podbiegam do drzwi i wypadam na korytarz, by za chwilę pojawić się na strychu. Rozejrzałam, się po zakurzonych gratach. To na pewno gdzieś musi tu być. Prześlizguję wzrokiem po rzeczach, aż dostrzegam niewielkie pudło. Z uśmiechem podnoszę skrzynkę i zdmuchuję z niej kórz. Pomimo, że jest trochę ciężka, bez problemu przetransportowuję ją do swojego pokoju. Dopiero, gdy zamknęłam drzwi, odważam się otworzyć drewnianą pokrywę. W środku leży stera kopert, listów, których odbiorca nigdy nie miał otrzymać. Pośród nich walają się dziecięce rysunki… uschnięte kwiaty… i… dziecięce skrzypce zakopane wśród stosu papieru. Nigdy nie myślałam, że nadejdzie dzień, gdy otworzę tą skrzynie. Niemal z czcią wyciągam instrument. To było tak dawno temu… Odkładam go na podłogę, uważając, by go nie zepsuć. Następnie wyciągam kopertę i otwieram ją z drżącymi rękami. Wiem co się tam znajduję. Jestem świadoma, co słów przelanych na papier. Kartka w moich dłoniach zapisana jest krzywym dziecięcym pismem.
 15 lipca  
Drogi Aniele!
Dzisiaj razem z mamą byłam u Artka. Znów mnie zaczepiał i próbował namówić do zabawy. Muszę ci się przyznać, że nawet udało mu się mnie rozśmieszyć, przez co teraz czuję się winna. Tata, byłby smutny, że śmiałam się w czasie, kiedy on jest w szpitalu. Teraz nie dam się mu rozśmieszyć. Mój uśmiech jest tylko dla tatusia. Obiecaj by mu nic nie powiedzieć. Mama ostatnio jest bardzo nerwowa. Boje się. Boje się, że i ona zachoruje.

6 stycznia
Drogi Aniele!
Czemu nie potrafię być dobrą córką? Tata, znów powiedział, że doprowadzam go do grobu. Nie chcę by umarł. To moja wina, że choruje.

10 czerwca
Drogi Aniele!
To koniec. Nie chcę dłużej sprawiać im zawodu. To mój ostatni dzień, gdy biorę do ręki skrzypce. Nie mam talentu, ani wystarczająco dużo samozaparcia, by ćwiczyć… nie mogę sobie pozwolić na dalsze ciągniecie tego. Co ze mnie za skrzypaczka, która boi się grać przed publicznością. To musiało się kiedyś stać. Może i lepiej, że teraz? Tylko czemu gdy o tym myślę chce mi się płakać? Wreszcie, tata przestanie się denerwować.

20 Listopada
Drogi Aniele!
Dziękuję ci za Artka. Nie masz pojęcia jak mi ulżyło, gdy wysłuchał moich słów. Nie powiedział nic, jedynie dał mi się wypłakać. Czuję, że dzięki jego przyjaźni dam radę przebrnąć przez to wszystko. Tata, za dwa tygodnie ma operacje. Miej nas w swojej opiece.

Przeglądam to kolejne listy, z różnych okresów swojego życia, a do oczu cisną mi się łzy. Dzieciństwo pełne niepokoju o zdrowie najbliższych wylewało się wraz z przeczytanymi słowami na powierzchnie. Te listy pisałam, bo bałam się komukolwiek powiedzieć o swoich problemach. Jedynie Artur znał moją sytuację i wspierał mnie w każdym momencie. Wypełniłam nim całą lukę, jaka pozostała, po zrezygnowaniu z ukochanej pasji, a teraz… Nie. Dosyć. Wrzucam skrzypce i listy do skrzyni i chowam ją do szafy. Następnie idę się umyć. Po prysznicu wchodzę pod kołdrę i niemal natychmiast zasypiam, chcąc zacząć od jutra swoje życie od nowa.
  • awatar Kate - Writes: Super jest to rozmawianie z aniołem. jak ty coś wymyślisz, to zawsze wymyślisz coś super.
  • awatar SallyLou: <Ociera łezkę wzruszenia> Nie wiem czemu, ale takie proste dziecięce przemyślenia mnie zawsze poruszają. Są szczere i pozbawione obłudy. Piękna historia, tylko ten motyw z Arturem mnie zastanawia. Ma drugie oblicze?
  • awatar Zakira Luna: Zacznę od tego że jestem z Raisy dumna- niczym rasowa feministka postanowiła nie zajmować się marnowaniem życia na facetów (kanalie, haha :D ) tylko odkrywać siebie... ale dlaczego odrabianie lekcji? Aż tak nigdy mi się nie nudziło... :P Skrzypce, hm... Listy bardzo mi się podobają, takie...dziecięce i proste, a zarazem poruszające w mojej duszy jakieś dawno nieodkurzane struny... Mam nadzieję że to jeszcze nie koniec.?
Pokaż wszystkie (6) ›