Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 2 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 21

Wydawało mu się, że w jego stronę biegnie Asha. Zamrugał z niedowierzaniem, a obraz się na chwilę rozmył, a na miejscu jego ukochanej była nimfa.
- Erabre, na wszystkie świętości, co oni ci zrobili. – poczuł dotyk dłoni na swojej skórze. Przezroczyste palce zacisnęły się na kajdankach, a metal pod ich dotykiem stopił się niczym wosk. Chłopak opadł z trzaskiem na zimę, kończyny odmawiały mu posłuszeństwa. Usłyszał kroki dobiegające z karczmy. Poczuł dotyk koca na skórze i jak ktoś dźwignął go z ziemi. Spojrzał wpółprzytomny na mężczyznę. Chyba nigdy się tak nie cieszył na widok brata jak w tej chwili. Eylass wniósł go do karczmy i położył go przy kominku. Sam zdjął grube futro i dodatkowo nim go okrył. Gdy tylko zdał sobie sprawę, że chłopak stracił przytomność, groźnym wzrokiem zmierzył stojących w karczmie gapiów.
- Kto śmiał mu to zrobić! – warknął niczym wściekła bestia. Jednak ludzie nawet nie drgnęli na jego widok, jedynie mierzyli go chłodnym spojrzeniem czarnych oczu.      
- Ten człowiek to złodziej, odbywał właśnie karę. – odparł monotonnym głosem właściciel.
- Karę? – powtórzył Eylass przez zaciśnięte zęby. – Prawie zamarzł!
- Proszę się uspokoić i oddać go, a nie podzielicie jego losu.
Dragon zaśmiał się bez cienia wesołości.
- Naprawdę myślicie, że od tak oddam wam brata, byście go z powrotem powiesili na tym mrozie? Wasze niedoczekanie.
Zanim wyciągnął miecz, poczuł na ramieniu rękę Nimfy. Pokręciła głową.
- Uspokój się, oni nie są prawdziwi.
Nishi spojrzał na nią, a następnie na ludzi w karczmie. W pierwszej chwili nie mógł uwierzyć, że otaczający ich tłum jest jedynie iluzją. Nimfa zrobiła krok do przodu.
- Gdzie jest wasza pani? – zapytała. W pomieszczeniu rozniósł się śmiech.
- Któż to nas odwiedził! Czyż to nie wiedźma z jeziora?  - tłum się rozstąpił.
Na barze siedziała wysoka dziewczyna w stroju kelnerki, jej włosy podskakiwały na wszystkie strony, a z jej ust wydobywał się radosny śmiech. – Tylko coś się ci zdziczało. – Nagle posmutniała.  – Biedna Asha musiałaś naprawdę nisko upaść by opętać to wstrętne ciało. Co nie podobał ci się wybrany przez nas domek? – Zaśmiała się, a po jej smutku nie pozostał nawet ślad. Odchyliła się do tyłu przeczesując podobne do kociej sierści włosy.
Nimfa wydęła wargi, ale nic nie powiedziała. Mierzyła wzrokiem tysiąca iskier jedną z swoich sióstr. Wiedźma zeskoczyła z baru i podbiegła przyjrzeć się jej z bliska.
- No, no… świecisz się jak robaczek świętojański. I ta skóra jak bańka mydlana. – mruknęła obchodząc ją wokół.
- Witaj Kyrie, ty też się zmieniłaś.  – uniosła wymownie brew – Urosły ci rogi, a skóra… - zamlaskała z dezaprobatą. – Chyba powinnaś zacząć używać jakiegoś specyfiku, bo na starość strasznie się poszarzałaś moja droga.
  Wiedźma zatrzymała się w pół ruchu. Eylass przez sekundę miał wrażenie, że dziewczyna się skrzywiła, ale ta wybuchała wesołym śmiechem.
- Dobra stara Asha, zawsze umiałaś mnie rozbawić. – pstryknęła palcami, a sala opustoszała. Eylass patrzył jak włosy wiedźmy rosną z zawrotną prędkością, a oczy przybierają kolor głębokiego szkarłatu. Jej skóra stała się śnieżno biała, a strój pokojówki zamienił się w suknie z gorsetem, z koronkowymi wykończeniami. Na szyi widniał piękny przyległy do ciała naszyjnik, a w ręce pojawiła się elegancka fajka. Wszystko zwieńczał czerwony klejnot utkwiony po środku jej czoła i przechylony na bok kapelusz z kwiecistymi dodatkami. Pomieszczenie także się zmieniło. Teraz stali w pięknym gotyckim pokoju z dwukrotnie większym kominkiem z białego kryształu. Na środku stał stolik ze szkła i dwie luksusowe kanapy, na których piętrzyły się poduszki. Kyrie usiadła wygodnie na jednej z nich i wskazała miejsce naprzeciw siebie. Nimfa i Eylass chwilę się wahali, ale w końcu zatopili się w wygodnych siedzeniach.    
- Więc co was tutaj sprowadza? – zapytała wypuszczając dym z ust.
- Szukaliśmy Erabre. – Stwierdził zimno Dragon, pomijając fakt, że zauważyli go dopiero wyglądając przez okno karczmy. Nishi z trudem powstrzymywał się w duchu, by nie rzucić się z mieczem na wiedźmę, ale w głowie huczały mu słowa Ashy, że ma pod żadnym pozorem nie prowokować jej do walki, w innym wypadku ona umywa ręce i mogą sami strać się o otwarcie wrót.  
- Dobrze myślałam, że ta tandetna magia jaką poczułam od tamtego kochasia jest twoja. – spojrzała na nimfę -  Zawsze nie miałaś gustu do zaklęć. A ta pieczęć na nim jest okropna. – pokręciła z niesmakiem głową. - Ciupkę przy niej pomajstrowałam, gdy spał. – stwierdziła dumna z siebie, na co włosy nimfy rozjarzyły się.
- Jak śmiałaś!  - Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale Kyrie westchnęła.
- Złodziej to złodziej, a u nas tak się takich karze… chociaż nie powiem – oblizała z pożądliwym wyrazem twarzy – Jest bardzo… ciekawy… miałam nadzieję na zobaczenie go w pełnej krasie i dołączenie do mojej rodzinki. Ale ktoś nam przerwał. – spojrzała z wyrzutem na swoich gości.  
- I całe szczęście – mruknęła Asha. Zerkając na nieprzytomnego chłopaka, w jej oczach na chwilę wymalował się ból, który momentalnie zniknął. Zdała sobie sprawę, że pieczęć młodego Dragona całkowicie zniknęła. – Nie mów, że… Kyrie! Jak śmiałaś usunąć całkowicie pieczęć!
- Oj, nie panikuj. Przecież nic mu nie jest… no może trochę zmarzł…
- Chyba zamarzł…
- Jedno i to samo. – machnęła lekceważąco ręką. – Póki żyje, to nie ma znaczenia, ale muszę przyznać, że twarda z niego sztuka. Pomimo braku pieczęci, to coś nie chciało z niego wyleźć! Wyobrażacie sobie, a to uparciuch. - Spojrzała przenikliwym wzrokiem na Eylassa, ale skrzywiła się tylko i całą swoją uwagę poświęciła siedzącej przed nią nimfie. Nagle spoważniała.    

commission__averia_by_omocha_san-d5wds2n.png
  • awatar Seiti: U lalala, aleś mnie zaciekawiła. Pędzę czytać dalej.
Pokaż wszystkie (1) ›