Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 4 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Rozdział 23    

Chwilę stali czekając aż przyjdzie uczennica wiedźmy, ale cisza się przeciągała, a dziewczyny nie było ani śladu. Kyrie nie wydawała się tym przejmować, ale nawet ona w pewnej chwili straciła cierpliwość. Powieka zaczęła jej nerwowo drgać, a po wyrazie twarzy, łatwo było stwierdzić, że jeszcze chwila, a osobiście przywlecze ją za włosy. Na szczęście Rakszasa nie zwlekała dłużej i wbiegła w ramiona swojej starszej kopi.
-Widziałaś?! – zapytała z lekką paniką w glosie. – Ten rudy bufon zniknął!
Wiedźma spojrzała na dziewczynę z matczynym spokojem, jaki wykazują rodzicielki, gdy ich pociechy plotą od rzeczy.
- Skarbie, kto zniknął?
- No, ten złodziej! – machnęła nerwowo rękami w powietrzu.
- Ach on… jeśli go szukasz to tam leży – wskazała dłonią kominek. Na co Rakszasa poszarzała na twarzy i z piskiem schowała się za plecami Kyrie. Wystawiając zza jej sylwetki jedynie oczy.
Asha i Eylass  zmierzyli małą takim wzrokiem, że nie śmiała już wystawić czubka nosa. Widząc tą scenkę spojrzeli na siebie i westchnęli jednocześnie. Ale czego nie robi się dla osiągnięcia celu? Niańczenie dziewczynki nie może być trudne w porównaniu do nakłonienia dwunastu wiedźm do sprzeciwienia się ich prawom kardynalnym. Kyrie zniecierpliwiona i wyraźnie zirytowana jej zachowaniem wyciągnęła ją przed siebie.
- Rakszaso poznaj… e… - zastanowiła się chwilę, wahając czy przedstawić nimfę jako swoją siostrę, ale najwidoczniej ten pomysł nie przypadł jej do gustu, bo z niesmakiem pokręciła głową – …Ashę, będzie twoją nauczycielką podczas podróży.
Rakszasa wytrzeszczyła oczy i z niedowierzaniem zmierzyła całkowicie obcych sobie ludzi. Jeszcze nigdy nie widziała jakiejkolwiek nimfy. Przypominała jej świecącego się ducha i pierwsze co jej przyszło do głowy, to pytanie, czy jest tworem magicznym mistrzyni. Uśmiechnęła się w duchu, bo jeśli tak rzeczywiście jest, to nie była dla niej żadnym wyzwaniem. Przeniosła wzrok na stojącego u jej boku mężczyznę, który zdecydowanie zbyt bardzo przypominał tego rudego bufona, co go wystrychnęła na dudka. I oczywiście nie umknął jej uwadze fakt, że on sam leżał za ich plecami zamiast wisieć na dworze. Kara za groźby i to dwukrotne, w żadnym wypadku nie mogła zostać tak zbagatelizowana. Już miała przypomnieć swojej mistrzyni o wznowieniu kary, gdy dotarł do niej sens słów Kyrie.
- Jakiej podroży? – zapytała lekko drżącym głosem. Niemal widziała jak w jej głowie wszczyna się czerwony alarm, wrzeszczący z całej siły: NO TO SIĘ DOIGRAŁAŚ!
- Uznałam, że czas byś wreszcie opuściła gniazdo i poznała świat. To będzie dobra lekcja życia, będziesz miała okazję poznać moje siostry i zdobyć wiedzę, i doświadczenie, którego nie jestem ci w stanie zapewnić w tym miejscu. Pamiętaj by słuchać się Ashy, nikogo innego, a i bym zapomniała, co tydzień spodziewam się pisemnej relacji. A teraz możesz iść się pakować. Będę za tobą tęsknić.
Rakszasę zamurowało.
- Chyba kpisz… - warknęła szczerząc białe zęby na tle czarnego podniebienia. – Chcesz mnie wyrzucić?!  
- Oj tam zaraz wyrzucić… - przewróciła oczami -  Nie myślałaś chyba, że cała naukę odbędziesz w jednym miejscu. Przed tobą świat stoi otworem, to jedynie kolejny etap w twoim życiu, nawet najwybitniejsze książki ci tego nie zastąpią. Niby miałam z tym jeszcze poczekać, ale skoro natrafiła się taka okazja, a Asha zgodziła się wziąć cię pod swoje skrzydła to trzeba brać byka za rogi i sprostać wyzwaniu.
- Ale… - nagle poczuła uderzenie w tył głowy i świat zawirował niebezpiecznie, by po chwili straciła przytomność. Eylass złapał ją nim uderzyła o podłogę i przerzucił ją sobie przez ramię.
- Wybacz, ale nie mamy czasu na ckliwe pożegnania, możesz spakować jej rzeczy?
Oszołomiona wiedźma skinęła głową i przywołała dwójkę swoich ludzi, którzy jedynie przytaknęli i gdzieś poszli razem z nią. W tym czasie Asha wreszcie mogła podejść do nieprzytomnego Erabre.
Wyglądał okropnie, był siny i z pewnością miał gorączkę. Nimfa przyłożyła dłoń do jego czoła i zaczęła mamrotać leczniczą inkarnację. Trzy rybie duchy zaczęły pływać w powietrzu raz za razem nurkując w ciele chłopaka i na powrót wynurzając się. Erabre zaczął odzyskiwać kolory. Napięte mięśnie rozluźniły się, a doły pod oczami całkowicie zniknęły. Gdy skończyła, wydawał się całkiem zdrowy, natomiast blask jej oczu zdecydowanie przygasł, a na skórze pojawiły się drobne kropelki potu, podobne do porannej rosy. Eylass podszedł do niej i położył jej rękę na ramieniu.
- Musimy wracać do reszty…
Skinęła głową i wstała.
- Myślisz, że będzie chciał jeszcze ze mną rozmawiać?
- Tego nikt nie wie…
  • awatar Girl Power ♥: Fajnie się czyta muszę tylko nadrobić zaległe rozdziały:)
  • awatar Seiti: Upiłam się tymi rozdziałami. Wspaniale, niesamowity tok historii. :D
  • awatar MAYA WRITES: Wooow. Mega ciekawe. Zapraszam na mojego bloga. Ps jestem tu nowa
Pokaż wszystkie (4) ›