Wpisy użytkownika Lisa Angels z dnia 22 marca 2016

Liczba wpisów: 1

livli5
 
Stoję nad marmurowym grobem i już nie czuję kompletnie nic. Dni zlewają się z sobą, a to miejsce, od dnia pogrzebu nie ulega zmianie. Nawet deszcz nie przestaje wygrywać tych samych melodii, na kamiennej płycie. A pośród tego wszystkiego jestem ja, pusta, niemogąca wycisnąć z siebie ani jednej łzy. Czemu tu tkwię? To głupie, przecież powinnam wspierać zrozpaczoną mamę... ale nie potrafię... Nie umiem spojrzeć sobie w oczy, a co dopiero jej. To przeze mnie jego serce nieodwracalnie stanęło.

To ja, jej go zabrałam.

Czuję jak deszcz bombarduje moje ciało. Mokre ścieżki, tworzą szlaki na skórze. Lekka koszulka przykleja mi się do pleców, a mnie przechodzą lodowate dreszcze. Tak inne od żaru płonącego budynku.

Czasem mam wrażenie, że niebo ukradło mi zdolność do ronienia łez i płacze nieprzerwanie, naśmiewając się z mojej niemocy.

- Rai? – słyszę słowa, które zawsze wyrywają mnie z amoku. Ciepłe ręce delikatnie oplatają mój pas, uważając na poparzone plecy. Słyszę jak oddycha, a serce obija się o skórę. – Chodźmy.

Uświadamiam sobie, że deszcz przestał padać. Podnoszę oczy ku niebu i dostrzegam tęczową parasolkę, której materiał odgradzał nas od chmur. Chłopak nie czekając na odpowiedź, prowadzi mnie do mojego obecnego domu. Obchodzi się ze mną jak z lalką... nic dziwnego, skoro czuję się jak jedna z nich.

Zatrzymujemy się przed budynkiem, otwiera drzwi i prowadzi mnie do kuchni. Siadam na barkowym krześle, a on zajmuje miejsce obok mnie. Przez chwilę na siebie patrzymy i wtedy przed oczami staje mi ten pamiętny dzień, gdy obudziłam się w jego łóżku. Wtedy było podobnie. Odwracam od niego wzrok i spoglądam na wiszące na przeciwko mnie lustro. Tyle się zmieniło od tamtej chwili. Pomimo, że widok który widzę przed sobą sprawia, że chcę rozorać sobie twarz paznokciami, to, nie mogę przestać patrzeć. Jest w tym coś hipnotyzującego. Włosy przykleiły mi się do skóry. Blizna po oparzeniu, jeszcze nie do końca się zagoiła, przez co czerwony ślad ciągnie się od szyi, aż do policzka. Pewnie już nigdy się nie wyleczy... pozostanę szkaradztwem, już na zawsze.

Czuję jak coś lekkiego opada mi na głowę, a potem obraz przysłania mi fikuśny ręcznik w stokrotki.

- Powinnaś wziąć prysznic, albo przynajmniej się wysuszyć...

Odwracam się i widzę, jak chłopak krząta się po kuchni. Przez chwilę przyglądam się jego ruchom. Tak wiele dla mnie zrobił... a ja? Nie potrafię się w żaden sposób mu odwdzięczyć.

- Dziękuję - szepczę, sama nie będąc pewna, czy rzeczywiście te słowa wyszły z moich ust. Chyba to jest pierwszy raz, gdy odważyłam się coś powiedzieć od pogrzebu. - Dziękuję, za wszystko. Ja... - urywam, nie będąc pewna co chcę mu przekazać, spuszczam spojrzenie na swoje ręce. Gorączkowo myślę nad czymś, co mogłoby wyrazić bardziej dosadnie moją wdzięczność, a gdy nie znajduję odpowiednich słów, wstaję by uciec przed jego spojrzeniem. Jestem tchórzem... to jedno nie uległo zmianie. Nagle czuję jak jego ręce przyciągają mnie do jego torsu, a on sam zaczyna kołysać mnie jak dziecko.

- Rai - szepcze moje imię, a ja ufnie wtulam się w ciepłe ciało. Kładę głowę na jego ramieniu i tak bardzo jestem bliska łez. Spełnienia, które dałoby mi ulgę, że jestem niemal pewna, że spływają po moich policzkach. Ale tak nie jest. Moje oczy są suche, jak studnie na pustyni, a mokre szlaki, są jedynie wodą z moich włosów. Zaciskam dłonie na jego plecach. Z każdą sekundą czuję jak robi mi się cieplej. Nawet sobie wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że cała drżę.

Po dłuższej chwili, niechętnie się od niego odsuwam. Nasze oczy spotykają się na tej samej wysokości.

- Ja... - waham się, ale ostatecznie kręcę głową i robię krok do tyłu. - Chyba jednak wezmę ten prysznic.

Niemal wybiegam z kuchni i zamykam się w łazience. Opieram się o drzwi, oplatając się dłońmi. Czuję na sobie jego zapach, delikatny dotyk ciepłych rąk, a przed oczami mam jego piękne niebieskie tęczówki. Chowam twarz w dłoniach.

Jestem wyrodną córką, a jeszcze gorszą przyjaciółką.

__________________

No cóż ruszamy z Rêver, a ponieważ nie mam żadnego zapasu rozdziałów, to nie mam zielonego pojęcia, kiedy pojawi się następna część. No cóż, komentujcie, poprawiajcie, wytykajcie błędy, bo naprawdę mnie to motywuje do pracy :D
  • awatar Seiti: Czemu tak mało? Widać poprawę u Ciebie. Dawno nie czytałam i dostrzegam twój postęp. Brawo.
Pokaż wszystkie (1) ›