• Wpisów: 279
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:55
  • Licznik odwiedzin: 34 564 / 2530 dni
 
livli5
 


Miłość. Abstrakcyjne pojęcie pełne sprzeczności. Czym ona jest? Siłą? Uczuciem? Myślą? Nie znam odpowiedzi, jednak wiem, że to, co nas łączy jest czymś niezwykłym. Ponad przeciętnym. Znamy się od zawsze. Nawet nie pamiętam naszego pierwszego spotkania. Twoja obecność wydaje się teraz czymś naturalnym. Nie wyobrażam sobie świata bez ciebie. Któregoś dnia zadurzenie spłynęło na moje serce niczym górski strumień, delikatnie gładząc chropowate kamienie mej duszy. W ostateczności pozostawiając gładką ścieżkę, którą popłynie nieprzerwana rzeka. Tylko od nas zależy, czy jej nurt nie zniszczy wiążącej nas relacji. Przez pierwsze miesiące czułam się niesamowicie szczęśliwa. Każde nasze spotkanie było spełnieniem moich marzeń. Pokazałeś mi słodki smak szczęścia. Tylko ty potrafiłeś odegnać trawiące mnie smutki. Wystarczył jeden twój dotyk, bym zapomniała o tym wszystkim, co niszczyło mnie od środka. Zatracona w tobie, przenosiłam się do całkiem innego świata. Nie zdawałam sobie sprawy, że z każdym dniem coraz bardziej przywiązywałam się do ciebie. Stałeś się moim uzależnieniem. Potrzebowałam coraz więcej miłości. Boleśnie świadoma twojej obecności, pozwoliłam porwać się wirowi przyjemności. Dzień po dniu, moje własne uczucie niszczyło mnie od środka. Każde nasze spotkanie doprowadzało mnie do obłędu. Tak, stałeś się dla mnie destrukcyjny. Nie mogłam odwrócić wzroku. Chciałam ciebie, a zarazem wiedziałam, że nie mogę. Czy to możliwe, że kocham cię i nienawidzę? Jesteś moją pychą i zazdrością. Wierzę, że z tobą mogę dokonać niemożliwego. Jednak tylko razem. Bez ciebie nie zdołam zrobić niczego. Kocham cię chciwie. Jesteś tylko mój i to się nie zmieni. Wzbiera się we mnie gniew, gdy widzę cię z innymi. Zanieczyszczasz mój umysł swoim istnieniem, każdego dnia marzę o naszym spotkaniu. Przez co nie robię nic innego jak czekam. Jesteś moimi siedmioma grzechami. Już dawno pozbawiłeś mnie umiaru. Zachłannie zatrzymuję cię tylko dla siebie, gdy cię nie ma, jestem nie spokojna, a diabły w moim umyśle wychodzą na powierzchnię. Jak to się stało, że nie mogę przestać? Nie ważne ile razy próbuję jest tak samo. Kusisz mnie niczym szatan, a ja nie jestem w stanie stawiać oporu. Wytrzymuje godzinę, czasem nawet dzień. Moja wola jest zbyt słaba. Co z tego, że wiem o twoim niszczycielskim uroku? Znów stoję nad tobą, z wygłodniałym spojrzeniem i już wiem.  Przegrałam. Po raz kolejny powiodłeś mnie na pokuszenie. Dotykam cię delikatnie, odkładając wątpliwości na krańce umysłu. Dźwięk łamania roznosi się po pomieszczeniu. Jeszcze chwilę biję się z myślami, by następnie włożyć ciebie do ust. Słodko, gorzki smak czekolady rozchodzi się po moim podniebieniu, sprawiając mi niesamowitą przyjemność i odganiając resztki sumienia. Kocham cię i nienawidzę. I nie ważne ile razy będę przeklinać cię w swojej duszy, na końcu i tak polegnę. Bo jesteś moim słodkim grzechem, moim ukochanym kawałkiem czekolady.

__________________________________
Wybaczcie mi jeśli są jakieś niedociągnięcia, bo to pierwszy raz gdy piesze coś takiego. Ci co znają resztę moich opowiadań wiedzą, że nie grzeszę romantycznością tego typu, a szczególnie wyznaniami w prost. Liczę na szczere opinię, coś zmienić, poprawić? Jakieś błędy logiczne, interpunkcyjne? Mam ostatnio takie zatwardzenie mózgu, że sama już nic nie wiedzę.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    gość
    bardzo ekspresyjne, podoba mi się
     
  •  
     
    A ja powtórze, to co już ci raz powiedziałam: mi się praca bardzo podoba, lekka, poetycka...a co do poszerzania horyzontów to zgadzam się w 100%:)
     
  •  
     
    Pierwsza miłość... pierwsze szybsze zabicie serca, motylki w brzuchu, ciągła obserwacja obiektu westchnień, próby zbliżenia się (czasem marne), gadanie głupot w jego obecności i najgorsze ciągłe myślenie o nim i stres, gdy nie odpisuje... potem chcesz go więcej i więcej, stajesz się egoistką, osaczasz i stawiasz warunki... no cóż, miłość ma różne oblicza. ;)
     
  •  
     
    Miałam napisać o swojej pierwszej miłości, niestety nie przeżyłam czegoś takiego. Jestem na to chyba zbyt odporna, za mało uczuciowa, a jedyne co mi przyszło do głowy to miłość do słodyczy... myślałam najpierw o muzyce, ale skończyło się na czekoladzie. Wyzwanie było, nie powiem bo nigdy czegoś takiego nie pisałam :D Ale trzeba poszerzać horyzonty :D
     
  •  
     
    Od czekolady to może: niszczycielski smak, niszczycielskie skutki słodkiej przyjemności. Widzę, że poprawiłaś, teraz brzmi hmm płynniej, łagodniej, nie wiem jak to ująć. Właściwości wydają mi się w tym kontekście takie... szorstkie. Jakby coś zaburzały. Ale i tak pięknie to napisałaś. Było to wyzwanie? ;)
     
  •  
     
    Dziękuję <3 Myślałam o właściwościach - tycia od czekolady. W końcu ona tuczy, a tu jest opis normalnej osoby nie mogącej sobie wyobrazić życia bez tej słodkiej przyjemności. Ale owszem chyba twoja wersja lepiej pasuje :D
     
  •  
     
    "gdy cie* nie ma" - nie powinno być Cię* (skoro mówimy o ukochanym...)
    "o twoich niszczycielskich właściwościach" - jakoś, mnie osobiście, słowo "właściwości" nie pasuje mi w opisie miłości, nie wiem jak mam to wyrazić, bardziej by mi pasowało "o twoim niszczycielskim uroku" czy jakoś tak.
    Dobrze się spisałaś, obyś wygrała. :D
     
  •  
     
    Jedyne niedociągnięcie jakie tu widzę to długość. Chciałabym czytać to dalej. Genialny pomysł z tymi grzechami, uwielbiam to :D
     
  •  
     
    Nie ma żadnych niedociągnięć, co ty. Wygranej życzę.