• Wpisów: 279
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:55
  • Licznik odwiedzin: 32 166 / 2028 dni
 
livli5
 

Błyskawica przeszyła na wskroś niebo, a jej grzmot rozniósł się echem po całej Grecji, zwiastując niezadowolenie gromowładnego boga. Zeus z pulsującą na skroni żyłką patrzył jak dwójka jego dzieci nawzajem sobie dogryza i trwoni czas na nierozstrzygnięte spory. Pomiędzy dwójką bóstw toczyła się odwieczna wojna, jednak, żadne z nich nie było wstanie przewyższyć swojego przeciwnika. Nieważne czy to szachy, czy olbrzymia wojna, nigdy nie wyłonił się zwycięzca. Zirytowany bóg nie mógł już dłużej patrzeć jak nieudolnie z sobą konkurują. I bynajmniej nie chodziło tu o dobro jego podopiecznych, raczej martwił się o Olimp, któremu od paru dni groziła destrukcja z rąk bogów wojny. Normalnie sprzeczki inteligentnej Ateny i odważnego Aresa, zapewniłyby mu rozrywkę, ale właśnie przed sekundą, bóg wojny nieopacznie zniszczył tron swego ojca. W oczach Zeusa pojawiły się pioruny gniewu, w jego dłoni ukazała się błyskawica, złote włosy zafalowały od zerwanej zawieruchy. Wściekły bóg wrzasnął, a po Olimpie rozniósł się odgłos gromu.
- Precz z moich oczu! Do czasu, aż się nie opanujecie macie zakaz wstępu na Olimp, jeśli was zobaczę każe wam sprzątać u Augiasza.
Światło rozbłysło na całej górze owijając całkowicie nie przygotowanych na taki obrót spraw bogów. Nim zdążyli wyrazić swoje niezadowolenie wszystko wokół nich zniknęło, a oni stali nad brzegiem morza. Ares, potargał wściekły swoje czerwone jak ogień włosy i podszedł do lodowato spokojnej bogini, z wściekłością wypisaną na twarzy. Poczym uśmiechnął się z wyższością.
- Walcz ze mną.
Atena spojrzała na boga jak na bezmózgiego robaka, który śmiał wejść w zasięg jej wzroku.
- Prymitywie, czyż nie dotarło do ciebie, iż ojciec nas wygnał za twą nieudolność?
Czerwonowłosy bóg zmarszczył gniewnie brwi i sięgną ku swemu ostrzu, jednak jego ręka napotkała na pustkę. Z wściekłością zawył zamachnął się na stojącą przed nim boginię, która gładko uniknęła ciosu. Ręka boga zawisła w powietrzu. Mężczyzna zaśmiał się barwnym głosem.
- Chcesz się poddać? – wymruczał do jej ucha.
- Nie, chcę zaproponować rozejm w postaci ostatecznego zakładu. – uśmiechnęła się, ale jej oczy nie zmieniły wyrazu. Położyła dłoń na pokaźnych mięśniach boga wojny i boleśnie zadrapała paznokciem jego złotą skórę. W oczach mężczyzny zalśnił wewnętrzny ogień podekscytowania. – Zasady są proste, by taki prymityw jak ty mógł je zrozumieć.
Mina boga zrzedła, jednak chęć pokonania bogini, wzięła nad nim górę, a wewnętrzny ogień gniewu buchnął od niego impetem. Bogini niewzruszona na jego zachowanie stwierdziła.
- Naszym celem jest... - zastanowiła się chwilę i nagle coś w jej oczach rozbłysło - kradzież kapci ojca.
Ares spojrzał na nią zaskoczony poczym pochłonęły go płomienie, a na twarz wypłynęła zwycięska satysfakcja.
- Jak się znów zobaczymy, będziesz mi bić pokłony– roześmiał się i zniknął.
Bogini stała przez chwilę niewzruszona. Jednak gdy do jej uszu dotarł przeraźliwy grzmot jej usta rozciągnęły się we wrednym uśmiechu.
- Miłego sprzątania braciszku.  


athena_x_ares_by_zeldacw-d5odxjb.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Hahahahahahaha padłam! Po tych wyciskających łzy one-shotach dobrze jest się uspokoić przy czymś takim. Skąd ty to wzięłaś? Hahahah mówiłam, że kocham twój umysł??
    Biedny Ares hahaha taki naiwny hahahah nie no szkoda go, ale hahahahahahahahaahah
     
  •  
     
    Utożsamiam się z Ateną XD
     
  •  
     
    Szacun mistrzyni moja. Dobrze, ze czytam to już po napisaniu swojego, bo teraz mam miazgę zamiast mózgu. Twoje opowiadania sa tak piękne, ze rozwalają system.
    Zapraszam na kontynuację fanfica o Legolasie.
     
  •  
     
    Padłam i nie wstanę :D Moja wyobraźnia odmawia posłuszeństwa i nie mogę sobie wyobrazić boga wojny, który myszkuj po Olimpie w poszukiwaniu kapci gromowładnego tatusia.
    Biedny Ares, nie powinien się zakładać z Ateną, bo wiadomo, że bije go mądrością na głowę. No a teraz będzie miał trochę "brudnej" roboty. Augiasz się ucieszy :P