• Wpisów: 279
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 21:55
  • Licznik odwiedzin: 32 630 / 2089 dni
 
livli5
 
Rozglądam się po barze próbując zlokalizować jakieś miejsce, które pozwoliłoby mi w spokoju przeczekać najbliższe godziny. Pomieszczenie nie grzeszyło wielkością, a tym bardziej nie powalało na kolana swoim klimatem, ale z braku laku i on może się do czegoś nadać. Szczególnie, że o godzinie ósmej rano jedynymi klientami jacy w nim przebywali w tej chwili, była nasza czwórka baranków ofiarnych, która tego dnia miała zostać rzucona na pożarcie znajomości praw drogowych i umiejętności jazdy samochodem, oraz dwie kobiety czekające prawdopodobnie w tym samym celu… no bo kto normalny siedzi w tym… za przeproszeniem… obskurnym barze o ósmej rano w środku tygodnia. Z westchnieniem zajmuję stolik przy oknie i wyciągam z torebki przyrządy do rysowania. Rozglądam się jeszcze ostatni raz po sali sprawdzając, czy przypadkiem instruktor czegoś ode mnie nie chcę. Nie widząc go, wzruszam jedynie ramionami i zaczynam się brać do pracy. Nie jestem nawet w połowie szkicu, gdy czyjś śmiech wyrywa mnie z zamyślenia. Zaskoczona tym nagłym wybuchem wesołości mimowolnie podnoszę wzrok z nad kartki papieru i dostrzegam szatynkę, która napotykając moje spojrzenie, uśmiecha się do mnie promiennie. Widząc to mimowolnie odwzajemniam uśmiech, na co dziewczyna puszcza mi oczko… Przez moment nie wiem co z sobą począć, jednak w końcu udaje mi się wrócić do wcześniejszego zajęcia, a sama wmawiam sobie, że przed chwilą nic nie zaszło… może tutaj to zwyczaj powitania?
- … rozumiesz? Dziewczyna ideał, oczko w głowie mamusi. Olimpijka w różnych przedmiotach i tak dalej… serio… może ciężko w to uwierzyć, ale do tego była strasznie ładna. Wysoka. Długie blond  włosy. No idealna. Wyobraź sobie jak jej matkę szlak trafił, gdy na jej lekcjach jadłam lunch przygotowany specjalnie dla jej kochanej córusi i nie mogła nic z tym zrobić. - Czyżby kradła lunch szkolnej gwieździe? A co miała do tego jej matka? Nie rozumiejąc jej motywów potrząsnęłam lekko głową. A co mnie to obchodzi… Mogłaby mówić ciszej, przez nią nie mogę się skupić na rysowaniu…
- Serio? I nie mściła się?
- A tylko by spróbowała. Jasno jej powiedziałam, że jak nie będę mieć trójki na koniec, to mój związek z jej córcią potrwa kolejne dwanaście miesięcy, wiesz ta laska, była we mnie wpatrzona jak w obrazek, a wystarczyło zaciągnąć ją do łóżka. Jej mamusia nie mgła ścierpieć, że jej idealna córka jest lesbijką, i tym sposobem na moim świadectwie jako jedynej, w całej historii mojej budy miałam trójkę na świadectwie z chemii u tej baby, a ty? Jak rozwiązałaś problem tego faceta od historii? -Bosz… a więc mi się nie przewidziało… Lesba puściła do mnie oczko, super… Ale serio co za świństwo współczuję tej dziewczynie, chodzić z kimś kto chce cię tylko wykorzystać do własnych celów. Paskudne, nieetyczne… czyste chamstwo.  
- Mogę się przysiąść? - Zakłopotana podnoszę wzrok i ku mojej uldze widzę chłopaka, który dzisiaj ze mną przyjechał. Może to dziwne, ale jego obecność jakby jasno definiuję moją orientację i zapewnia mi choć trochę poczucie bezpieczeństwa. Czemu oczka puszczają mi tylko dziewczyny? Czy świat już totalnie przewrócił się do góry nogami?    
- Jasne. – Zapraszam go i kątem oka spoglądam na szatynkę. Dziewczyna wpatruję się we mnie z głodem w oczach. Boziu… niech szybciej przychodzi ten instruktor!        

be31d448-9426-4f88-b56b-e4e9ca2fda7b_20101117111319_Plotka63.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego