• Wpisów: 279
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 21:55
  • Licznik odwiedzin: 32 777 / 2121 dni
 
livli5
 
Rozdział 26

Asha właśnie przewróciła się na drugi bok, miętosząc delikatnie sierść Mroka, który służył jej za swego rodzaju poduszkę, gdy obudził ją wrzask. Przetarła zaspane oczy i spojrzała w ciemność pokoju. Poczuła jak ktoś dłonią knebluje jej usta.
- Ci… -  Już miała się wyrwać, gdy dostrzegła stojącego przed sobą Mephisto. Trzymał palec na ustach, nakazując jej milczenie. Kiwnęła głową, a diabeł zabrał rękę, uważnie nasłuchując krzyków z zewnątrz. Mrok poruszył się niespokojnie strzegąc nerwowo uszami. Asha wstała i po cichu obudziła Eylassa i Rakszasę. Kazała im szeptem, spakować najważniejsze rzeczy, w razie, gdyby musieli szybko się ulotnić, a sama dołączyła do diabła, który już sprawdzał przez uchylone drzwi co się dzieje na zewnątrz. Z głośno bijącym sercem spojrzała przez ramię chłopaka i zamarła. Parę metrów od drzwi stał wielki, przypominający cień stwór, próbujący rozszarpać na strzępy jakiegoś nieszczęśnika. Asha wstrzymała oddech i gdy bestia cofnęła się, by znów zaatakować, poznała w ofierze Erabre. Wrzasnęła, z opóźnieniem zasłaniając sobie usta. Cień obrócił swój koci pysk zakończony ptasim dziobem w ich stronę. Nastroszył olbrzymi jaszczurzy ogon i pokryte ostrymi, czerwonymi piórami skrzydła umieszczone na kocich łapach, poczym rzucił się w ich stronę. Diabeł z całą siłą zatrzasnął drzwi.
- Biegiem! – złapał ją za rękę i pociągnął w głąb izby.
- A Erabre?!
- Teraz mamy gorszy problem! – warknął, akurat w momencie, gdy bestia roztrzaskała drzwi. Potrząsnęła łbem, który pod wpływem tego ruchu stracił ostrość, tak jakby był z dymu. Dobiegli do tylnych drzwi, gdzie czekali na nich Eylass i Rakszasa. Wybiegli na zewnątrz, ale stwór był szybki i niemal natychmiast ich dogonił. Już miał się na nich rzucić, gdy drogę zagrodził mu Mrok. Nastroszył sierść, syknął ostrzegawczo, a następnie zaatakował. Łapa przeszła przez niego jak przez ducha, cień warknął i zamieniła się w dym, który chwilę później całkowicie zniknął.    
- Co to było? – zapytała drżącym głosem Rakszasa. Wszyscy spojrzeli po sobie.
- To był nagracug… chyba… - stwierdził Mephisto, marszcząc brwi. – jeszcze nigdy nie widziałem takiego… Szczęście, że był z nami Mrok.
Wszyscy przytaknęli.
- Czas się stąd ulotnić. – mruknął Dragon i razem z panterą poszli zabrać resztę rzeczy. Asha patrzyła przez chwilę w miejsce gdzie zniknęła bestia. Zaczęła iść przed siebie, a następnie biec nie zważając na wołania Mephisto. Dobiegała do miejsca, gdzie widziała Erabre. Chłopak leżał nieprzytomny, ale na szczęście oddychał. Przyjrzała mu się sprawdzając, czy nie został ranny, ale zauważyła na jego ciele nawet zadrapania. Zmarszczyła brwi nie rozumiejąc jak mógł ujść cało podczas spotkania z tą bestią. Potrząsnęła głową i stwierdziła, że może to był czysty fart, który uratował mu skórę.
- I co wykorkował wreszcie?
- To nie jest zabawne Meph. – oburzyła się Asha. – Na szczęście nic mu nie jest.
- A to dzieciak w czepku urodzony. Może to była jedynie zjawa?
- Zjawa? Widzisz te drzwi? Jak na ducha, miało sporo pary w łapach. – Asha złapała Erabre pod rękę – pomóż mi go podnieść.
- Po co?
- Nie zostawię go przecież tutaj samego.
- Twój kochaś, ty go noś.
- Pamiętaj, że to ciało twojej żony.
Meph spojrzał groźnie na nimfę.
- Nie zapominaj się… - wysyczał przez zaciśnięte zęby – gdyby nie to, że zabicie ciebie, oznaczałoby zabicie jej, to już dawno byłabyś martwa.
Po czym zostawił ją samą, z nieprzytomnym chłopakiem.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego